Saturday, 30 July 2016

Essie : Limited Edition Winter 2015 Collection ♥ Virgin Snow.

Lakier Virgin Snow jest częścią zestawu miniaturek z limitowanej zimowej kolekcji Winter 2015.
Essie ♥ Virgin Snow
Virgn Snow to chłodny pastelowy odcień lavendy. 
Essie ♥ Virgin Snow
Mój lakier jest miniaturką 5ml. Ma wygodny szeroki i spłaszczony pędzelek. Kremowa konsystencja jest łatwa w aplikacji, lakier nie smuży i rozprowadza się równomiernie.  Do pełnego krucia potrzeba dwóch cienkich warstw. Lakier zmywa się bezproblemowo bez brudzenia skórek wokół paznokci.
Essie ♥ Virgin Snow
Trwałość lakieru na moich miękkich i cienkich paznokciach to standardowo dwa dni i lakier zaczyna odpryskiwać  z końcówek. Przypominam jednak, że jest to wina moich paznokci, a nie samego lakieru ;) Będę to powtarzać do znudzenia.

Dla lepszego połysku na lakier nałożyłam Gel Shine 3D Top Coat od Sally Hansen. 

I jak? Szczerze mówiąc, ten odcień kojarzy mi się z wiosną i pastelami na paznokciach a nie zimą ;)


Friday, 29 July 2016

Sephora : Cream Lip Stain ♥ 06 Pink Soufflé.

Sephora Cream Lip Stain ♥ 06 Pink Soufflé
No moim blogu już się pojawili lipcowi ulubieńcy, a ja jeszcze nie zdąrzyłam Wam pokazać z bliska jednego z ulubieńców czerwcowych. Zapraszam zatem na szybki post o matowej pomadce w płynie marki Sephora w odcieniu 06 Pink Soufflé.
Sephora Cream Lip Stain ♥ 06 Pink Soufflé & 13 Marvelous Mauvee
Jakiś czas temu pokazywałam Wam już jedną pomadkę z tej serii, w odcieniu 13 Marvelous Mauvee. Pomadka tak bardzo przpadła mi do gustu, że postanowiłam sobie sprwić kolejną, w innym odcieniu. Padło na numer 06 Pink Soufflé.
Sephora Cream Lip Stain ♥ 06 Pink Soufflé
06 Pink Soufflé to różowy róż, zdecydownie chłodny. W porównaniu do 13 Marvelous Mauvee jest ona bardziej różowa i jaśniejsza.
Sephora Cream Lip Stain ♥ 06 Pink Soufflé
Sephora Cream Lip Stain ♥ 06 Pink Soufflé
Jeśli chodzi o właściwośći pomadki, to są identyczne jak w przypadku 13 Marvelous Mauvee. Produkt ma wygodny aplikator, wodnistą konsystencję, megapigmentację, pełne krycie i supertrwałość. Pomadka oczywiście należy do typu pomadek zastygających, naprawdę matowych. Wymaga gładkich i zadbanych ust, ponieważ jest dla nich naprawdę wyzwaniem. Podkreśli każdą niedoskonałość i suchość. Kolor na ustach zastyga i jest nie do zdarcia. Trwa na ustach godzinami i żeby go usunąć, muszę sięgnać po produkt do demakijażu, najlepiej olejku. Pomadka w żaden sposób moim ustom nie szkodzi, ale jak już wiecie, nie są one problematyczne. 
Sephora Cream Lip Stain ♥ 06 Pink Soufflé
Tak Pink Soufflé prezentuje się w porównaniu do Marvelous Mauvee.
Sephora Cream Lip Stain ♥ 06 Pink Soufflé & 13 Marvelous Mauvee
Który kolor bardziej przypadł Wam do gustu? Macie pomadki z tej serii?

Wednesday, 27 July 2016

Ulubieńcy lipca.

Ulubieńcy lipca
W lipcowych ulubieńcach oczywiście więcej kolorówki niż pielęgnacji. Jak zwykle. Z pielęgnacji właściwie nic nowego i wyjątkowego nie zaczęłam używać, obecnie staram się wykończyć to co mam.   
Ulubieńcy lipca
Na uwagę jednak zasługuje krem żel do twarzy Clinique Moisture Surge. Mam go w wersji 30ml i swoją sztukę kupiłam w polskim Douglasie w marcu. Zaczęłam go używać ponad miesiąc temu, jak tylko skończyłam krem żel Kieghl's. Muszę przyznać, że jestem bardzo pozytywnie zaskoczona działaniem tego kremu. Szykuję na jego temat oddzielny post, ale zdradzę Wam, że świetnie się dogaduje z moją przetłuszczającą się cerą i wspaniale ją nawilża i pielęgnuje. Do tego jego lekka i żelowa konsystencja bardzo mi odpowiada.
Ulubieńcy lipca
Maseczka Origins No Puffery na opuchnięcia okolic oczu w cieplejsze/gorące dni jest niezastąpiona. Przyjemnie chłodzi i koi moje opuchnięte worki pod oczami i redukuje opuchliznę.

Przechodząc do kolorówki....
Ulubieńcy lipca
Moim absolutnym lipcowym hitem jest paletka Modern Renaissance marki Anastasia Beverly Hills. Wspominałam Wam w nowościach lipca, że zamierzałam kupić Sweet Peach od Too Face, ale ostatecznie zdecydowałam się na Modern Renaissance. To była świetna decyzja. Kolory cieni bardzo trafiają w mój gust i cienie mam w ciągłym użyciu. Na chwilę obecną cienie Makeup Geek, Mac czy Zoeva poszły w odstawkę. Uwielbiam tą paletkę. Cienie mają świetną pigmentację i rozcierają się wręcz bajecznie. 
Ulubieńcy lipca
Ponieważ w lipcu najczęściej sięgałam po wyżej pokazaną paletkę cieni, to starałam się cały makijaz utrzymywać w podobnej tonacji. Tym bardziej, że trochę się już opaliłam i lepiej wyglądam w brzoskwiniowych policzkach i ustach. Z tego też powodu wygrzebałam z szufladek trzy róże Mac : Hipness, Peaches & Cream oraz Red Water Lily. O każdym z nich już miałyście okazję poczytać na moim blogu. Co tu dużo mówić, wystarczy spojrzeć na ich letnie kolory :) Do tego ich wydajność! Ubytku nie widać!
Ulubieńcy lipca
Na ustach najczęściej nosiłam pomadkę Chanel Rouge Coco Shine w odcieniu 55 Romance oraz Mac w odcieniu Nippon oraz  Sparkle Of Magic. 
Ulubieńcy lipca
Spodobał mi sie również korektor rozświetlający Bourjois Radiance Reveal. Mam go w dwóch odcieniach : Ivory oraz Beige. Wcześniej używałam Ivory, ale teraz przez opaleniznę bardziej odpowiada mi Beige. Korektory zawierają kwas hialuronowy, przez co są nawilżające. Świetnie zachowują się na skórze pod oczami. Ładnie rozświetlają, delikatnie kryją i przypudrowane są bardzo trwałe. Nie wchodzą w zmarszczki czy załamania skóry. Dają mi efekt jaki oczekuję od korektora pod oczy, ale jeśli jesteście fankami mocnego krycia pod oczami, to korektor się u Was nie sprawdzi. Radiance Reveal to z tych lekkich, nawilżających i rozświetlających.

Tak się prezentują moi lipcowi ulubieńcy. Jeśli któryś z ulubieńców nie ma swojego posta na swój temat, to na pewno się on wkrótce pojawi. Dajce znać czy znacie któryś z pokazanych przeze mnie produktów. I czekam na Waszych ulubieńców :)

Tuesday, 26 July 2016

Zdenkowana kolorówka - część 2 / Mac & Maybelline.

Zdenkowana kolorówka
Dzisiaj zapraszam Wam na kolejną część o produktach do makijażu, które zużyłam do końca w ostatnim czasie, ponieważ produkty już się o zużycie prosiły :)
Zdenkowana kolorówka
Nie mogłam się wprost doczekać końca tego podkładu. Niestety do samego końca nie podobał mi się efekt jaki dawał na mojej twarzy, choć muszę przyznać, że aplikowany owalnymi pędzlami wyglądał najlepiej i to właśnie dzięki nim udało mi się ten podkład zużyć do końca. Nie polecam tego podkładu. Jest ciężki, smuży przy aplikacji, daje efekt tłustej skóry i jest zupełnie nietrwały. Więcej na jego temat pisałam w osobnym poście tutaj.
Zdenkowana kolorówka
Mac Frost Lipstcik w odcieniu Angel
Nie mam pojęcia dlaczego ta pomadka jeszcze nie doczekała się osobnego posta na swój temat. Swojego czasu był to bardzo popularny i porządany odcień, który rozsławiła Kardaszianka. Ja osobiście zużylam jej kolejne opakowanie, ponieważ badzo lubię ten odcień nosić na codzień. Jest bardzo w stylu Airy Fairy, więc jeżeli lubicie pomadkę Rimmel w tym odcieniu, to Macowa Angel spodoba się Wam jak najbardziej. Jak widzicie, mam już w użytku kolejne opakowanie tego Aniołka :)
Zdenkowana kolorówka
Mac Plushglass Lipgloss w odcieniu Posh It Up
Błyszczyk Rose Gold. Po prostu. Megatrwały, mega klejący się. Świetnie sprawdzał się sam, lub nałożony na jakąs pomadkę. Pochodzi z serii Plushglass, więc daje uczucie mrowienia na ustach. Nie planuję go kupować ponownie, ponieważ na rynku jest wiele produktów tego typu.
Zdenkowana kolorówka
Świetny czarny eyeliner z błyszczącymi złotymi drobinkami. Bardzo lubię efekt jaki daje na powiece i z tego powodu mam już kolejne opakowanie tego produktu. Więcej na jego temat pisałam w osobnym poście. Polecam go serdecznie jeśli chcecie sobie urozmaicić makijaż oka. 
Zdenkowana kolorówka
Świetny drogeryjny tusz do rzęs. Bardzo go lubię i na pewno kupię w przyszłości ponownie. Tusz daje świetny efekt na moich rzęsach. Rzęsy są wydłużone, podkręcone i zagęszczone. Do tego tusz się nie osypuje i nie odpija na górnej powiece. Bardzo mi też odpowiada kształt szczoteczki. Więcej znajdziecie na jego temat tutaj. Szczerze polecam :)

To byłoby na tyle dzisiaj. Dajcie znać czy coś Was zaciekawiło i czy znacie któryś z pokazanych przeze mnie produktów. 

Monday, 25 July 2016

Lipcowe nowości.

Lipcowe nowości
Lipiec zleciał mi nawet nie wiem kiedy. Ale to wspaniale ponieważ lato nas w Anglii w ogóle nie rozpieszcza i bardzo dużo pada, może sierpień będzie bardziej letni? Niby lipiec, a pogoda jak w listopadzie. Ostatnie kilka dni jest pełnych słońca, ale wczeniej... Moje lipcowe zakupy są dość skromne ilościowo. A to głównie dlatego, że planuję w sierpniu spore zakupy w Polsce.   Zapraszam Was jednak na przegląd moich moich lipcowych nowości. Może wpadnie Wam coś w oko.
Lipcowe nowości
Nowością w drogeriach jest seria maseczek glinkowych do twarzy L'Oréal Pure Clay. Dostępne są trzy wersje dostosowane do różnych potrzeb skóry, ale capnęłam je wszystkie, w cenie promocyjnej £5 za sztukę. Maseczek z glinką nigdy za wiele.  
Lipcowe nowości
W sklepie Savers upolowałam mojego podkładowego ulubieńca Maybelline za £3.50. Collection za to ma nową ciekawą serię do podkreślania brwi. Cienie, masakry, żele, kredki, pudry.  Ja skusiłam się na puder do brwi, coś na wzór produktu Sephora. 
Lipcowe nowości
 Kilka niezbędników : płyn micelarny Garnier, mgiełka ochronna do włosów również Garnier, top wysuszający Sally Hansen oraz ciekawa maseczka ślimakowa Beauty Formulas.
Lipcowe nowości
Lipcowe nowości

W lipcu nowych pomadek Macowych brak. Byłam bardziej zainteresowana pomadkami Vice Urban Decay. Muszę przyznać, że marka zrobiła Macowi niezłą konkurencję. W skład serii wchodzi sto pomadek o różnych kolorach i wykończeniach. Mnie najbardziej zainteresowało wykończenie Comfort Matte i skusiłam się na dwa typowe dla mnie, najbardziej bezpiecznie, zgaszone róże.  Sleek wypuścił serię powiększających usta pomadek w kredkach. Do wyboru jest kilka ciekawych odcieni. Ja skusiłam się na dwa. Czy dają efekt powiększonych ust? O tym będzie wkrótce notka na moim blogu. W moje ręce wpadła też na chwilkę matowa pomadka w płynie Kylie Jenner w odcieniu Posie K! Niestety nawet jej nie zdarzyłam przetestować, ponieważ koleżanka się nią zachwyciła tak bardzo, że jej ją odstąpiłam. Nie żałuję. Jej radość była bezcenna.  Mam jednak zamiar ja zamówić ponownie.
Lipcowe nowości
Lipcowe nowości
W lipcu planowałam kupić swoją pierwszą paletkę Too Faced. Najbardziej podoba mi się wersja Sweet Peach, ze względu na zawarte w niej brzoskwiniowe odcienie. Jednak gdy zobaczyłam paletkę Modern Renaissance ABH, stwierdziłam, że tego właśnie szukam i paletka dwa dni później była już ze mną.
Lipcowe nowości
W TKMaxx aktualnie są do wyboru cuda niewidy jeśli chodzi o maseczki na różne części ciała. Ja się skusiłam na maseczkę do paznokci i skórek w płatach.
Lipcowe nowości
Lipcowe nowości
W Macu kupiłam podwójną pusta paletkę pro na róże i włożyłam tam moje dwa róże Makeup Geek. Jak widzicie na zdjęciu, jeden róż mi spadł i ukruszył się :'(
Lipcowe nowości
Dodatki do gazet. Skusiłam się na dwa magazyny Glamour, w których były produkty do brwi Benefit. W In Style były załączone miniaturki kosmetyków The Organic Pharmacy. Marka mi zupełnie nieznana, ale mini produkty przydadzą się na wyjazdy.
Lipcowe nowości
Na sam koniec przypomniało mi się o bombie do kąpieli Lush, którą dostałam od koleżanki.

I to tyle w lipcu. Wpadło Wam coś szczególnie w oko?


Sunday, 24 July 2016

Maybelline : Fit Me, Matte + Poreless Foundation.

Przy okazji posta o podstawowej wersji podkładu Maybelline z serii Fit Me, wspominałam, że w Stanach jest wersja tego podkładu przeznaczona do cery tłustej i normalnej - Matte + Poreless, i jeśli tylko pojawi się ona w Anglii, to na pewno ją wypróbuję. Pojawiła się :) Bohatera dzisiejszego posta miałyście już okazję zobaczyć w ulubieńcach czerwca. Myślę, że przyszła pora napisać o nim coś więcej. 
Maybelline Fit Me, Matte + Poreless Foundation
Opis producenta brzmi :
" Fit Me Matte & Poreless has been designed for normal to oily skin. Its blurring micro powders refines pores while shine is being absorbed for a natural matte finish.
Why You'll Love It  Fit Me Matte & Poreless foundation fits both skin and texture for natural finish and poreless looking skin."
Maybelline Fit Me, Matte + Poreless Foundation
Podstawowa wersja podkładu Fit Me zupełnie nie przypadła mi do gustu. Okazała się zbyt ciężka, przytłaczająca, tłusta i do tego podkład okscydował na pomarańczowo. Zużyłam go już prawie do końca mieszając z podkładem Loreal Infallible Matte w odcieniu Porcelain, ale ponownie nie kupię.
Maybelline Fit Me, Matte + Poreless Foundation
Wracając do podkładu Fit Me Matte + Poreless. Pierwsze co mnie zdziwiło w tym podkładzie to opakowanie. Mamy tutaj doczynienia nie ze szklaną buteleczką, ale miękka plastikową tubeczką, która mieści 30ml podkładu. Ja zdecydowałam się na odcień 120 Clasic Ivory, który ma bardzo ładny beżowy odcień. Tutaj jednak muszę zaznaczyć, że jak na Ivory, to jest to dość ciemny odcień. Ja jestem już jestem opalona a on pasuje idealnie... Na zimę będę musiała kupić jaśniejszy!
Maybelline Fit Me, Matte + Poreless Foundation
Konsystencja podkładu jest płynna, ale podkład nie ścieka ze skóry. Podkład jest bardzo lekki, na twarzy niewyczuwalny, ale jednoczesnie ma niezłe krycie! Bardzo ładnie się na skórze rozprowadza, bez smug. Przepięknie wyrównuje koloryt skóry, a jednocześnie nie zostawia na skórze suchego matu! Efekt jest naprawdę miękki i gładki! Podkład nie zbiera się w załamaniach skóry, zmarszczkach czy porach. Skóra jest bardzo ładnie wygładzona. Oczywiście większe niedoskonałości muszę dodatkowo zatuszować korektorem, co mi zupełnie nie przeszkadza. Nie lubię kryjących i ciężkich podkładów, wolę wspomóc się korektorem. Odpowiada mi lekkość tego podkładu, jego średnie krycie i to, jak naturalnie wygląda na twarzy. Nie ma mowy o masce czy odznaczaniu się podkładu. Podkład się stapia ze skórą i tworzy z nią jedność. Na twarzy wygląda bardzo dobrze zaaplikowany różnymi pędzlami czy gąbeczką, ale mi najbardziej się podoba efekt jaki daje mi owalny pędzel. Efekt fotoszopa :) Oczywiście podkład muszę na twarzy utrwalić pudrem. W tym celu stosuję Meteoryty, puder wypiekany Mua czy puder mineralny Mac. 
Maybelline Fit Me, Matte + Poreless Foundation
Trwałość podkładu jest wyśmienita. Na mojej przetłuszczającej się cerze podkład zaaplikowany na twarz spokojnie przetrwa kilkugodzinną pracę we włoskiej restauracji (w której grzeje ogromny piec i dzień w dzień jest mnóstwo pracy przy ogromnej ilości klientów). Nie spływa z twarzy, nie waży się, nie ściera. Dodatkowo kolor się nie zmienia po aplikacji, więc się nie muszę obawiać, że po chwili zrobię się na twarzy marchewkowa.

Na chwilę obecną jest to mój ulubiony podkład drogeryjny obok City Radiance od Bourjois (ktory na chwilę obecną jest dla mnie za jasny). Dodatkowo kosztuje naprawdę niewiele (jest tańszy od zwykłego Fit Me) i można go jeszcze taniej dostać na promocjach. Jeżeli podstawowa wersja Fit Me podkładu Maybelline jest dla Was za ciężka, to polecam wypróbować Fit Me Matte + Poreless, jeśli macie taką możliwość. Wadą tej serii, jak na razie, jest mała ilość dostępnych kolorów. Jasne odcienie są dość ciemne i podejrzewam, że jasne karnacje mogą nie znależć koloru dla siebie. Zobaczcie jak wygląda odcien 120 Clasic Ivory w porównaniu z 4 Beige City Radiance! 
Maybelline Fit Me, Matte + Poreless Foundation
Podkład zostanie ze mną na dłużej. Ciekawe czy w angielskich drogeriach pokaże się tez wersja rozświetlająca tego podkładu? Zobaczymy :)

Wednesday, 20 July 2016

Inglot : Pomadka wpłynie HD Matte ♥ 16.

Inglot Pomadka wpłynie HD Matte ♥ 16
Dzisiaj przychodzę do Was z postem na temat mojego czerwcowego ulubieńca - matowej pomadce w płynie marki Inglot w odcieniu 16.
Inglot Pomadka wpłynie HD Matte ♥ 16
Kiedy po raz pierwszy w internecie zobaczyłam odcień 16, wiedziałam że musi on być mój. Nie mogłam się doczekać, kiedy pojadę do Polski i go sobie kupię! Pech chciał, że na czterech stoiskach Inglot tego odcienia nie było.  Z pomocą jednak przyszła mi kolejny raz Kinga, która znalazła numer 16, kupiła go i podarowała w prezencie! :)
Inglot Pomadka wpłynie HD Matte ♥ 16
Inglot tak opisuje swój produkt:

"Pomadka w płynie HD Matte, to doskonały sposób na jedwabiście matowe wykończenie ust. Pomadka o długotrwałym efekcie zapewnia mocne krycie, nie ściera się i nie rozmazuje, pozostając na ustach przez wiele godzin.
Wygodny aplikator w postaci gąbeczki ułatwia równomierną aplikację produktu, a intensywne kolory będą doskonałym uzupełnieniem każdego makijażu.
Produkt dostępny w 10 modnych odcieniach – od naturalnych, poprzez klasyczną czerwień, aż po wyraziste, ciemne kolory.
Wszystkie produkty INGLOT z serii HD zawierają pigmenty HD. Niezastąpione jako element codziennego makijażu, sprawdzą się też doskonale na planie filmowym oraz podczas sesji fotograficznych."
Inglot Pomadka wpłynie HD Matte ♥ 16
Numer 16 to różowy zgaszony róż. Jeżeli zaglądacie na mojego bloga, to wiecie, że bardzo lubuję się w tej rodzinie kolorów.
Inglot Pomadka wpłynie HD Matte ♥ 16
Pomadka od pierwszego użycia skradła moje serce. Zarówno jeśli chodzi o kolor jak i właściwości. Pomadka ma ładne opakowanie, typowe dla tego rodzaju produktów. Aplikator jest poręczny i łatwo nim rozprowadzić pomadkę na ustach. Pomadka ma bardzo lekką konsystencję, wręcz wodnistą. Jest jednak bardzo mocno napigmentowana i równomiernie pokrywa usta kolorem. Kolor na ustach po chwili zastyga i staje się matowy. Jest to jednak przyjemny mat. Usta nie są ściągnięte. Pomadkę nosi się na ustach komfortowo. Trwałość koloru na ustach jest kilkugodzinna. Kiedy zaczyna się ścierać, od środka ust, lubię ja zetrzeć i zaaplikować od mowa.
Inglot Pomadka wpłynie HD Matte ♥ 16
Moje usta nie są problematyczne i dobrze znoszą różne szminkowe eksperymenty, dlatego z tą pomadką bardzo dobrze się dogadują i pomadka im w żaden sposób nie szkodzi. Wiadomo jednak, że należy ją aplikować na zadbane usta, żeby osiągnąć najładniejszy efekt. 

Tutaj Inglotowa Pomadka w płynie HD Matte w porównaniu do innych matowych pomadek w płynie. 
Inglot Pomadka wpłynie HD Matte ♥ 16
Czy polecam? Jeśli lubicie tego typu pomadki zastygające to jak najbardziej. Do wyboru mamy sporo pięknych odcieni i na pewno znajdziecie coś dla siebie.

Tuesday, 19 July 2016

Zdenkowana kolorówka - część 1 / Maybelline, L`Oreal, Makeup Academy & Rimmel.

Zdenkowana kolorówka
Tak! Kolorówkę nie tylko kupuję :) Systematycznie zużywam :) Zapraszam Was dzisiaj na mały przegląd kosmetyków do makijażu, które udało mi się zużyć w ostatnim czasie.
Zdenkowana kolorówka
Osobny post na temat tego produktu już pojawił się na moim blogu. Odkąd kupiłam tą kredkę po raz pierwszy, jest to mój absolutny ulubieniec w kategorii kredek do brwi. Kosztuje niewiele a jest moją ukochaną perełką. Bardzo mi odpowiada kolor tej kredki, cienki rysik, odpowiednia miękkość, trwałość oraz dołączony z drugiej strony puder. Naprawdę warto wypróbować!
Zdenkowana kolorówka
Maybelline Master Precise Liquid Eyeliner
Jest to, a właściwie był, mój pierwszy eyeliner w pisaku. Końcówka (aplikator) jest wykonana z gąbki, którą bardzo łatwo udawało mi się czarować na powiecę kreskę z jaskółką. Trwałość kreski była wysmienita, czarny kolor trwał cały dzień, nic się nie kruszyło i nie blakło. Aplikator jednak wymagał częstego czyszczenia, bo często się "zapychał" (cieniami?). Z tego też powodu nie był specjalnie wydajny i szybko się skończył. Nie planuję kupić go ponownie, ponieważ tak jak napisałam wyżej, jest to mój pierwszy eyeliner w pisaku i będę testować teraz po kolei, co mi wpadnie w ręce w drogerii. 
Zdenkowana kolorówka
Ten podkład był moim ulubieńcem roku 2015. Miałam go w trzech odcieniach (Rose Beige, Honey, Sand), które łączyłam ze sobą tworząc odpowiedni odcień dla mojej cery w różnych porach roku. Świetny podkład do cery tłustej. Podkład ma świetne krycie, niezła trwałość, jest lekki (choć zastygający) i na twarzy wygląda bardzo naturalnie. Obecnie mam jeszcze odcień Porcelain, który używam do rozjaśiania innych podkładów, zmieniania właściwości innych podkładów (np Maybelline Fit Me, który wymieszany z tym podkładem robi się mniej tłusty) lub przedłużania trwałości innych podkładów. Osobny post na temat tego podkładu znajdziecie tutaj. Na razie nie planuję ponownego kupna, poniważ mam spory zapas podkładów i obecnie preferuję podkłady rozświetlające. Matte Mattifying Infallible Foundation jest jednak świetnym drogeryjnym podkładem do tłustych cer. Polecam!
Zdenkowana kolorówka
Mój ulubiony eyeliner do malowania bardzo cienkich kresek na powiekach. Takich przy lini rzęs. Używam tego produktu, kiedy nie zależy mi na konkretnej kresce na powiekach, a jedynie chcę zagęścić linię rzęs. Więcej na jego temat znajdziecie tutaj.
Zdenkowana kolorówka
Ten wypiekany puder już nie raz widziałyście u mnie na blogu. Jest to mój absolutny ulubieniec i odkrycie roku 2015. Rewelacyjny puder do wykańczania makijażu, ktory daje na skórze ładne miękkie wykończenie. Nie jest to puder matujący. Zaaplikowany na twarz jest zupełnie niewidoczny, nie zostawia w ogóle pudrowości. Do tego kosztuje niewiele i jest bardzo wydajny! 

A Wam jak idzie zużywanie kolorówki? :) Jest Wam coś znane z pokazanych produktów?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...