Monday, 31 October 2016

Ulubieńcy października.

Ulubieńcy października
Witajcie!
Kolejny miesiąc, kolejni ulubieńcy. Nastała jesień na całego. Przyznam, że bardzo lubię tą porę roku, ponieważ po leniwym lecie, mam jesienią ochotę na makijaż oraz porządki z cerą. Z tego też powodu w tym miesiącu używałam bardzo dużo kosmetyków kolorowych, ale też rozpoczęłam na dobre walkę z cerą oraz skórą pod oczami. Ciężko mi naprawdę było wyłonić tych naj naj z moich ulubieńców, bym bardziej, że mam mnóstwo kolorówkowych i pielęgnacyjnych nowości w użyciu. Tak się jednak prezentuje moich sześciu październikowych ulubieńców.
Ulubieńcy października
Kiehl`s  Rosa Arctica Eye, Balsam pod oczy przywracający młody wygląd
Od kilku tygodni używam nowego produktu pod oczy. Jest nim Rosa Arctica Eye, Balsam pod oczy przywracający młody wygląd skóry marki Kiehl`s. O tym jak bardzo się polubiłam z kremem pod oczy z awokado tej samej marki mogłyście już poczytać na moim blogu. W balsamie pod oczy Rosa Arctica jestem po prostu zakochana. Jest to najlepszy produkt pod oczy, jaki kiedykolwiek używałam. Jest też najbardziej treściwy, gęsty i tłusty. Na pewno się z nim nie polubią osoby, które lubią lekkie kremy. Po lecie takie dogłębne odżywienie delikatnej skóry pod oczami jest w moim przypadku jak najbardziej wskazane, tym bardziej, że bardzo szybko potrafi się przesuszyć i szybko wiotczeje....
Ulubieńcy października
Alpha-H Liquid Gold with Glycolic Acid 
Alpha-H Liquid Gold to mój kolejny ulubieniec. Ile ja się o nim naczytałam na blogach! W końcu trafił w moje ręce kilka miesięcy temu, ale czekał na użycie jesienią. Rozumiem zachwyty nad tym produktem. To, jak szybko doprowadził moją skórę do porządku po lecie, jest niesamowite. Owszem, moja cera nie jest nadal idealna, nigdy też nie będzie, ale podukt rewelacyjnie zredukował większość podskórnych grudek i wygładził cerę na całej powierzchni.
Ulubieńcy października
Jeśli chodzi o makijaż oka, to w październiku najczęściej sięgałam po mój najnowyszy nabytek, paletkę cieni Urban Decay Ultimate Basics. Paletka jest wprost genialna, kolory przemyślane i świetnie dobrane. Czasami sięgałam również po cienie Makeup Geek i ABH, ale to jednak Ultimate Basics nadaje się najlepiej do szybkich dziennych makijaży.
Ulubieńcy października
Mac, kolekcja Selena, pomadka w odcieniu Amor Prohibido 
To jest miłość od pierwszego użycia. Po raz pierwszy mam również doczynienia z pomadką Mac o wykończeniu Glaze. Bardzo podoba mi się kolor pomadki. Cudowny! Amor Prohibido to brąz z którego wydobywa się delikatnie róż. Kolor idealny na jesień. Lekka błyszczykowa formuła pomadki sprawia, że używa się jej z przyjemnością.
Ulubieńcy października
Wspominałam Wam niedawno o tym produkcie w osobnym poście. Nic się nie zmieniło, jestem nadal tym produktem zauroczona i używam go namiętnie. Wspominałam Wam różwnież o pewnej pomyłce. Kontaktowałam się z Mac odnośnie tego problemu, tak jak radziłyście (polskim, bo puder kupiłam na polskiej stronie internetowej). Mac odpisał, że są świadomi tej pomyłki. Zaproponowali mi zwrot pieniążków, a Highlight The Truth, jak tylko ponownie pojawi się w magazynie, ma być do mnie wysłany za darmo. A ma się pojawić, ponieważ Mac pracuje nad tą sprawą i wszyscy klienci mają ostatecznie być zadowoleni i otrzymać produkt zgodnie z zamówieniem. Przyznam szczerze, że jestem zadowolona z takiego rozwiązania i mam nadzieję, że wkrótce Highlight The Truth do mnie dotrze. Mac zaznaczył jednak, żeby się nie niecierpliwić, bo to trochę potrwa.
Ulubieńcy października
Becca, Jaclyn Hill Shimmering Skin Perfector Pressed w odcieniu Champagne Pop
Przepiekny rozświetlacz w odcieniu różowo brzoskwiniowego złota. Na chwilę obecną mój numer 1 wśród wszystkich rozświetlaczy, które posiadam. Myślałam, że nic nie przebije mojego ukochanego Macowego Sparkling Rose, a jednak się myliłam ;) Więcej o nim już wkrótce!
Ulubieńcy października
Bardzo chciałam się ograniczyć w pięciu produkatów, ale naprawdę wszystkie sześć musiały się w tym poście znaleźć i nie mogłam z żadnego zrezygnować ;) A jak tam Wasi ulubieńcy?

Saturday, 29 October 2016

Zdenkowana kolorówka - część 6 / Mac & Max Factor.

Zdenkowana kolorówka
Zapraszam Was na kolejną część moich 5 zdenkowanych kosmetyków kolorowych.
Zdenkowana kolorówka
Mój ulubiony matujący puder do twarzy właśnie dobił dna. Jest to moja kolejna sztuka tego pudru i na pewno kupię go ponownie w przyszłości. Używam go głównie w strefie T. Puder przedłuża w tym miejscu makijaż i utrzymuje mat na dłużej. Dodatkowo jest bardzo wydajny i jeden puder wystarcza mi na około rok używania. Zdecydowanie jest wart ponownego zakupu. Rok temu pojawiła się właśnie recenzja tego pudru na moim blogu (klik).
Zdenkowana kolorówka
W recenzji tego produktu do brwi, wspominałam, że nie planuję ponownego kupna. Dziwne, ale odkąd ten tusz do brwi mi się skończył, to bardzo mi go brakuje, mimo, że mam inne tusze do brwi. Tusz miał bardzo ładny odcień chłodnego brązu i świetnie trzymał włoski na swoim miejscu przez cały dzień.
Zdenkowana kolorówka
Mac Cremesheen Lipstcik w odcieniu Shy Girl
To była moja pierwsza pomadka Mac, jaką kupiłam. Kilka lat temu! Mac opisuje ten odcień jako "kremowy, naturalny koralowy beż". Bardzo trafne określenie. Przyznam szczerze, że miałam z tą pomadką różne przeboje i raz ją kochałam, a raz nienawidziałam. Po pewnym czasie przygarnęła ją moja mama i zużyła do końca. Zgodnie jednak stwierdziłyśmy, że Mac ma ładniejsze odcienie pomadek niż Shy Girl i więcej do tej pomadki nie wrócimy. Tak, wiem, powinnam była ją dawno już wyrzucić, ale ona do końca była w świetnym stanie. Nie zmieniła zapachu, koloru ani właściwości ;)
Zdenkowana kolorówka
Mac Prep + Prime Lash
Baza pod tusz do rzęs. Dostałam go jakiś czas temu od mamy! Świetny produkt! Nie zdąrzyłam jednak napisać o nim osobnego posta. Baza nałożona pod każdy tusz do rzęs powoduje, że rzęsy są jeszcze dłuższe i mają większą objętość. Zdecydowanie polecam każdemu, kto ma takie liche rzęsy jak ja. Planuję ponowne kupno, jednak w drogeriach widziałam mnóstwo odpowiedników tego produktu (Essence, Catrice, Loreal), więc sprawdzę najpierw czy znajdę coś fajnego w niższej cenie.
Zdenkowana kolorówka
Mój ulubiony wypiekany drogeryjny róż do policzków właśnie się skończył. Kolor miał absolutnie przepiękny. Bardzo mi też odpowiadała formuła i właściwości tego różu. Wydajność jednak nie jest jego najmocniejszą stroną, ponieważ dość szybko się skończył, mimo. że nie używałam go regularnie i codziennie. Myślę, że kupię go ponownie. 

Znacie któryś z pokazanych przeze mnie produktów?




Wednesday, 26 October 2016

Urban Decay : Naked Ultimate Basics / Naked Basics / Naked Basics 2 - porównanie paletek cieni.

Dzisiaj przygotowałam dla Was post pełen zdjęć paletek cieni marki Urban Decay z serii Naked Basics. Jak już pewnie wiecie, dość niedawno pojawiła się w sprzedaży nowa wersja paletki z tej serii, Ultimate Basic. Zawiera ona aż 12 cieni w kolorach nude. Zapewne część z Was zastanawia się nad kupnem albo nie wie, jak się mają kolory cieni z nowej paletki  Ultimate Basics do wersji Naked Basics i Naked Basics 2. Mam nadzieję, że tym postem rozwieję Wasze wątpliwości lub pomogę w jakiś sposób podjąć decyzję o jej kupnie lub nie. Zapraszam do dalszej części posta.
Urban Decay : Naked Ultimate Basics
Urban Decay : Naked Ultimate Basics
Zaczynając od samej paletki Ultimate Basics to ma ona inne niż Basics i Basics 2 opakowanie. Wiadomo, jest większa, ale też szata graficzna się różni. Jest zdecydowanie mniej skromna. Wewnatrz znajdziemy aż 12 cieni. Każdy ma 1.2g. Cienie w Basics i Basics 2 mają po 1.3g. Wewnatrz paletki znajdziemy ogromne lusterko. Dodatkowo paletka zawiera pędzelek, którego nie mają Basics i Basics 2. Wśród 12 cieni znajdziemy ciepłe, chłodne, brązy, szarości, fiolety. W paletce jest 11 cieni matowych i jeden satynowy (Blow, znajdujący się w lewym górnym rogu). Natomiast szary cień, Magnet, zawiera srebrne drobinki, które zupełnie nie widać na powiece, a cień jest nadal matowy. Właściwości cieni są identyczne jak w wersji Basics i Basics 2. Pigmentacja cieni jest świetna, cienie nie pylą, ładnie się blendują a na powiece nie zlewają w jedną plamę (jak mają to w zwyczaju cienie z paletek Naked, Naked 2, Naked 3 oraz Smoky). Cienie są bardziej kolorowe niż w paletkach Basics i Basics 2, ale nadal utrzymane w tonacji nude. Trwałość kolorów na powiece, na bazie pod cienie, jest całodzienna. Do demakijażu. Nie mam im nic do zarzucenia. Śliczna paletka nudziaków, po prostu! Zestawienie kolorystyczne jest idealne. Znajdziemy tutaj wszystko, żeby wykonać kompletny makijaż oka. Mając tą paletkę, nie trzeba wyciagać nic innego.
Urban Decay : Naked Ultimate Basics
Tutaj kilka zdjęć samej paletki z różnych stron.
Urban Decay : Naked Ultimate Basics
Urban Decay : Naked Ultimate Basics
Urban Decay : Naked Ultimate Basics
Urban Decay : Naked Ultimate Basics
Urban Decay : Naked Ultimate Basics
Dla porównania Ultimate Basics z Basics oraz Basics 2.
Urban Decay : Naked Ultimate Basics / Naked Basics / Naked Basics 2

Urban Decay : Naked Ultimate Basics / Naked Basics / Naked Basics 2
 Tutaj górny rząd Ultimate Basics z Basics i Basics 2
Urban Decay : Naked Ultimate Basics / Naked Basics / Naked Basics 2
Urban Decay : Naked Ultimate Basics / Naked Basics / Naked Basics 2
Urban Decay : Naked Ultimate Basics / Naked Basics / Naked Basics 2
A tutaj dolny rząd Ultimate Basics z Basics i Basics 2.
Urban Decay : Naked Ultimate Basics / Naked Basics / Naked Basics 2
Urban Decay : Naked Ultimate Basics / Naked Basics / Naked Basics 2
Urban Decay : Naked Ultimate Basics / Naked Basics / Naked Basics 2
Czy jakieś cienie się powtarzają? Jeśli chodzi o nazwy to żaden się cień nie powtarza. Owszem, można się doszukać podobieństw , ale tak naprawdę każdy cień jest inny. Zobaczcie najciemniejszy kolor z kazej paletki. Niby czarny, ale jest to inna czerń. 

Postanowiłam nie robić swatchy każdego cienia z osobna, ponieważ wydaje mi się, że przy takiej ilości cieni nie ma sensu robić porównania. W samych paletkach widać dokładnie różnice w kolorach. 
Podsumowując... Paletka jest zdecydowanie warta zakupu jeśli lubicie takie naturalne i bazowe kolory jak ja. Pamiętajcie jednak, że moje makijaże oka są raczej proste i nieskomplikowane, a kolory z paletki Ultimate Basics idealnie się wspiują w mój gust i będą regularnie używane. 

Tuesday, 25 October 2016

Nowości październikowe.

I nadszedł już czas na przegląd moich pażdziernikowych nowości. Jeśli jesteście ciekawe, co nowego u mnie, to zapraszam do dalszej części posta. Do posta załapały się produkty zakupione do ostatniego weekendu.
Nowości październikowe
Jeśli chodzi o pielęgnaję, to kupiłam "aż" trzy produkty. Oczywiście poza żelami pod prysznic, ale to nic ciekawgo. Pierwszy to płyn micelarny L`Oreal. Nowość. Nie jestem jednak pewna, czy to nowa nowość, czy zmiana opakowania starej wersji tego produktu.
Nowości październikowe
Niedawno też odwiedziłam fryzjera i z włosów do łopatek ścięłam się na boba :) Trochę zatęskniłam za taką fryzurą, ale też postanowiłam je skrócić, ponieważ bardzo zaczęły mi wypadać. Stosuję teraz różne wcierki i sera, widzę dużą poprawę, ale jeszcze długa droga przede mną. Wracając jednak do zakupów, to musiałam kupić jakieś produkty do stylizacji włosów. Postawiłam na puder zwiększający objętość i pastę do modelowania. 
Nowości październikowe
W pażdzierniku pojawiła się paletka cieni Urban Decay Ultmate Basic. Z kodami rabatowymi udało mi się ją kupić za £28 i darmową przesyłką. Planowałam też kliknąć w tym miesiącu Glow Kit Anastasia Beverly Hills, ale akurat w moim sklepie online pojawiła się paletka trzech rozświetlaczy , którą stworzyła Makeup Geek wraz z inną youtuberka, Kathleen Lights. Także ABH Glow Kit znowu musi poczekać, chociaż wydaje mi się, że go sobie już odpuszczę.
Nowości październikowe
Iwona na Instagramie pokazywała nowy podkład Rimmel Fresher Skin. Że jest zadowolona, że całkiem niezły. Za piątaka go znalazłam w sklepie i postanowiłam wypróbować, ale najciemniejszy odcień z czterech dostępnych okazał się dla mnie na chwilę obecną za jasny. Więc będzie musiał trochę na używanie poczekać.
Nowości październikowe
Reszta kolorówki to pomadki. We wrześniu nic w Macu mnie pomadkowego nie zainteresowało, więc nadrobiłam zaległości w tym miesiącu, ponieważ pojawiły się podukty, na które czekałam.  Dwie pomadki z limitowanki Liptensity to kolory Smoked Almond oraz Postmodern, natomiast z kolekcji Selena wybrałam pomadkę w odcieniu Amor Prohibido. Okazała się ona tak fajna, że zaraz dokupiłam drugą, dla mamy.
Nowości październikowe
Nowości październikowe
Skusiłam się również na matową pomadkę Clinique z serii Pop w odcieniu Blush, a przy okazji zakupów w sklepie Wilko, do koszyka wrzuciłam również nowość Essence, nawilżającą pomadkę w odcieniu 06 girls club. Udało mi się też na chwilkę wejść do sklepu Kiko i szybko chwyciłam to, co rzuciło mi się najbardziej w oczy - matową pomadkę z nowej serii Velvet Passion w odcieniu 315.
Nowości październikowe
Jeśli chodzi o pomadki Gerard Cosmetics to był to spontaniczny i nieplanowany zakup. Chciałam kiedyś w przyszłości sobie dokupić odcień Everything Nice oraz Mile High, ale skorzystałam z promocjii i kliknęłam obie już teraz.
Nowości październikowe
To byłoby na tyle w pażdzierniku. Dajcie znać czy wpadło Wam coś w oko i czy macie któryś z pokazanych przeze mnie kosmetyków. Ja tymczasem wypatruję Waszych nowości.

Friday, 21 October 2016

Solait : Moisturising Sun Lotion spf 30.

Na wyjazd do Grecji pakowaliśmy się w bagaże podręczne. Tylko. Kto podróżuje samolotem wie, jakie są wymagania odnośnie zabieranych ze sobą kosmetyków. Miałam dylemat nie lada, jak zabrać dla naszej trójki kremy do opalania, ponieważ są one dostępne zazwyczaj w 200 lub 250 ml opakowaniach. Owszem, mogłabym kupić  wszystko na miejscu lub na lotnisku, po odprawie. Ja jednak należę do osób, które po wejściu do hotelu, zostawiają graty i lecą na plażę. Jakbym miała jeszcze szukac kremów do opalania, to popsułoby mi to dzień. Zaś na lotnisku zazwyczaj są produktu poprzebierane i wybór mały. Dla synka znalazłam świetne rozwiązanie - opakowania 50ml typu roll on marki Nivea. Dla nas kupiłam w Superdrug jedyny produkt, który wydawał mi sie najbardziej sensowny - marka własna Superdrug - Solait. Krem do opalania jest zamknięty w małych 50ml saszetkach! W sam raz do bagażu podręcznego. Jednak nigdy wczesniej nie miałam doczynienia z produktami tej marki i nie wiedziałam czego się spodziewać.
Solait, Moisturising Sun Lotion spf 30
Producent deklaruje, że krem zapewnia skuteczna ochronę przed promieniami UVA oraz UVB. Jest wodoodporny. Ma lekką formułę, nie klejącą się. Dodatkowo ma właściwości nawilżające. Ma skutecznie chronić przed starzeniem się skóry i poparzeniami. Na opakowaniu jest również informacja, że krem jest odpowiedni dla wegan, a sama marka Superdrug, jest przeciwko testowaniu na zwierzętach.
Solait, Moisturising Sun Lotion spf 30
Opakowanie kremu to miękka saszetka. Na wzór maseczek Banii Agafii. Szata graficzna jest taka sobie, ale kolor pomarańczowy rzuca się w oczy i można szybko krem znaleźć w przepełnionej rzeczami torbie na plażę. Konsystencja kremu jest lekko płynna, jak lotion. Przez to bez problemu można go z opakowania wydobyć. Krem jest koloru białego i przyjemnie świeżo pachnie. Rozprowadzony na skórze bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia białego nalotu ani tłustej warstwy . Skóra jest przyjemnie nawilżona i miękka w dotyku. 
Solait, Moisturising Sun Lotion spf 30
Aplikowałam krem na całe ciało (bez twarzy) przed opalaniem i po każdy wyjściu z wody. Pierwszego dnia moja skóra była koloru buraczkowego. Tak, tak się opalam. Na buraczkowo. Skóra jednak nie piekła i nie bolała. Następnego dnia po kolejnym dniu na słońcu moja opalenizna zaczęła przybierać ładnego brązowego odcienia. Muszę przyznać, że krem ma rzeczywiście świetne właściwości nawilżające. Nie używałam poza tym kremem żadnego kremu nawilżającego, a moja skóra się nie przesuszyła od opalania, wody basenowej i morskiej. Nie zaczęła się też łuszczyć i schodzić, a ja mam ogromne zdolności do " zrzucania" naskórka po sporej dawce słońca. Skóra się ładnie opaliła, ale nie spiekła.
Solait, Moisturising Sun Lotion spf 30
Jestem bardzo zadowolona z zakupu. Działanie kremu i jego właściwości wpisały się idealnie w potrzeby mojej skóry. Mogę z szczerego serca polecić ten produkt.  Z chęcią wrócę do niego w kolejnym letnim sezonie.

Dodam też że krem nie pozwolił tez Słońcu wyrządzić krzywdy mojemu mężowi. Wprawdzie przebywał on mniej na słońcu niż ja, ale on nie lubi biernego leżenia i prażenia się :)

Muszę się koniecznie przyjrzeć innym produktom do opalania z tej serii. Saszetki okazały się strzałem w dziesiątkę. A cena ? £1.99 za saszetkę! Dodatkowo w promocji "3 za 2", nic tylko brać :) A do lata daleko...

Thursday, 20 October 2016

Clinique : Pop Lip Colour and Primer ♥ Plum Pop.

Bohaterką dzisiejszego posta jest pomadka Clinique z serii Pop Lip w odcieniu Plum Pop. Po moich poprawnych relacjach z miniaturką pomadki z tej serii, w odcieniu Nude Pop, która była dodatkiem do brytyjskiegi magazynu Glamour, postanowiłam kupić sobie pełnowymiarową wersję tej pomadki, ale w bardziej różowym odcieniu. Wybrałam kolor Plum Pop.
Clinique Pop Lip Colour and Primer ♥ Plum Pop
Clinique deklaruje, że pomadki z serii Pop to  "pomadka i baza w jednym. Formuła Clinique Pop Lip Colour + Primer powstała na bazie masła shea i murumuru, tworzących elastyczną mieszankę polimerową, zapewniającą ustom skuteczniejsze nawilżanie. Wbudowana baza sprawia z kolei, że kolor gładko rozprowadza się na wargach sprawiając, że stają się one aksamitne w dotyku. Dzięki polimerom kolor pozostaje żywy i intensywny przez cały dzień, gwarantując Twoim ustom pełen stopień krycia oraz gładszy i pełniejszy wygląd. Pomadka jest dostępna w około dwudziestu odcieniach."
Clinique Pop Lip Colour and Primer ♥ Plum Pop
Plum Pop to śliczny odcień różowego różu. Jest to bardzo naturalny i bezpieczny odcień na codzień. Idealnie się wpisuje w jesienne klimaty.
Clinique Pop Lip Colour and Primer ♥ Plum Pop
Pomadka ma ładne opakowanie. Skuwka w metalicznym odcieniu z logo Clinique z jednej strony, a z drugej część w kolorze oddającym całkiem realnie kolor pomadki znajdującej się w środku. Konsystencja pomadki jest kremowa. Sztyft bardzo przyjemnie sunie po ustach i zostawia na nich równomierną warstwę koloru. Jeśli chodzi o pigmentację, to Plum Pop ma ją zdecydowanie lepszą od Nude Pop. Nude Pop na ustach prezentuje się jak lekko nudziakowo różowy błyszczyk. Przy Plum Pop mamy doczynienia z mocniejszą pigmentacją i lepszym kryciem. Po aplikacji pomadki na usta wyraźnie czuć nawilżenie ust. Kolor na ustach nie jest supertrwały, wytrzymuje w ładnym stanie średnio 3 godziny, ale producent nie deklaruje, że jest to pomadka typu longlasting. Pomadkę bez problemu można zaaplikować ponownie na usta w ciągu dnia. Rzeczywiście jest bardzo przyjemna i komfortowa w noszeniu. Pomadka jest właściwie bezzapachowa. Delikatnie można się doszukać lekkiej woni, ale jest to przyjemny zapach.
Clinique Pop Lip Colour and Primer ♥ Plum Pop
Clinique Pop Lip Colour and Primer ♥ Plum Pop
Jeśli miałabym Wam polecić jedną z dwóch pomadek z serii Pop Lip, to zdecydowanie byłaby to Plum Pop. Ze względu na kolor, pigmentację oraz efekt na ustach. 
Clinique Pop Lip Colour and Primer ♥ Plum Pop
Na koniec zdradzę Wam jeszcze, że pojawiła się wersja matowa serii Lip Pop. Zarówno pomadek w sztyfcie, jak i płynnych. Kolory są przecudowane! A jeśli mowa o matach, to niedługo pokażę Wam, jak Plum Pop wygląda cudownie po nałożeniu na niego matującego pomadki topu Smashbox!

Wednesday, 19 October 2016

Dziwna sprawa!!!! // Mac : Taraji P. Henson, Mineralize Skinfinish ♥ Highlight The Truth czy Mineralize Skinfinish Natural ♥ Taraji Glow.

Taraji P. Henson podbiła świat nieustraszonymi kreacjami, wielkim zaufaniem oraz charyzmatycznym blaskiem. Jej nieskazitelna cera, stanowiące kwintesencję usta w kolorze nude i perfekcyjny makijaż oczu typu smoky eye stały się inspiracją do stworzenia dostępnej wyłącznie online kolekcji M·A·C równie szalonej jak sama Taraji. - brzmi opis kolekcji na stronie internetowej Mac.
 Mac : Taraji P. Henson
Szczerze mówiąc przeglądając w internecie pierwsze zapowiedzi tej kolekcji, nie miałam zielonego pojęcia, kim ta pani jest, a sama kolekcja wydała mi się mało ciekawa. Potem było coraz więcej zdjęć i swatchy na zagranicznych blogach, które sprawiły, że od produktu Mineralize Skinfinish w odcieniu Highlight The Truth nie mogłam oderwać wzroku. Przepiękny rozświetlacz w odcieniu delikatnego brązowego koralu o złotym wykończeniu. W kolekcji zawarty był również puder mineralny Mineralize Skinfinish Natural w odcieniu Taraji Glow, ale to Highlight The Truth wpisałam na listę zakupów.
Mac : Taraji P. Henson
W dniu premiery online oba produkty wyprzedały się zanim zdąrzyłam zamówić swój produkt, ale udało mi się go dorwać na polskiej stronie Mac. Dwa tygodnie później Highlight The Truth był u mnie. Przynajmniej tego się spodziewałam....
Mac : Taraji P. Henson
Jakież było moje zdziwienie, kiedy z kartonika wyciągnełam Taraji Glow!!!! Sprawdziłam fakturę, na której napisane było, że zamówiłam Highlight The Truth. Dlaczego więc w moich rękach miałam Taraji Glow? Puder zamiast rozświetlacza?
Mac : Taraji P. Henson
Po chwili wszystko stało się jasne... Kartonik się zgadza, zgadza się też naklejka na produkcie, ale w środku znajduje się inny produkt! Puder Taraji Glow zamiast rozświetlacza Highlight The Truth. Puder mineralny, a nie rozświetlacz. Musiała zajść przy produkcji jakaś pomyłka. Same zobaczcie, że produkt nie wygląda na rozświetlacz! Jest to zdecydowanie produkt w odcieniu czerwonego brązu a nie brązowego koralu o złotym wykonczeniu!  Prawda?
Mac : Taraji P. Henson
Przewertowałam internet w poszukiwaniu odpowiedzi. Blogi, youtube. Moje przypuszczenia się potwierdziły. Dla porównania tak powinien wyglądać Highlight The Truth i Taraji Glow. Oba zdjęcia pochodza z bloga Temptalia, wiem, że są wiarygodne. Przyznacie mi rację, że dostałam Taraji Glow opisany i zapakowany jako Highlight The Truth
zdjęcia pochodzą ze strony www.temptalia.com
Mac : Taraji P. Henson
W pierwszej chwili chciałam dzwonić do Maca, wszystko wyjaśniać, odsyłać, tłumaczyć. Ostatecznie zrezygnowałam, za dużo zachodu. Niewiadomy puder wrzuciłam do szuflady i lezał tydzień, zanim postanowiłam dać mu szansę i zacząć go używać.
Mac : Taraji P. Henson
Żałuję bardzo, że nie udało mi się zdobyć Highlight The Truth i stałam się "ofiarą" przedziwnej pomyłki. Ostatecznie jednak z samym pudrem Taraji Glow bardzo się polubiłam. Ma przepiękny odcień czerwonego brązu o satynowym wykończeniu. Świetnie się nadaje jako róż czy produkt do ocieplenia twarzy. Bardzo mi się podobał szczególnie na opalonej skórze.
Mac : Taraji P. Henson
Puder ma typową dla wypiekanych pudrów konsystencję. Potrafi lekko pylić przy nabieraniu na pędzel, ale nie osypuje się jakoś uciążliwie. Bardzo fajnie się na skórze rozprowadza, rozciera na niej i stapia z nią. Jest bardzo mocno napigmentowany i wystarczy lekkie muśniecie pędzlem, by nabrać wystarczającą ilość produktu. Efekt zdecydowanie można budować. Ja staram się puder nakładać lekką ręką, ponieważ bardzo łatwo można z nim przesadzić. Generalnie pudry Mineralize Skinfinish Natural służą do nakładania na cała twarz. Jednak nie w przypadku Taraji Glow, który jest zdecydowanie bardziej różem / brązerem. Puder nie zawiera żadnych widocznych drobinek, ale nie jest też matowy. Daje śliczne satynowe wykończenie. Bardzo lubię nim podkreślać policzki i dodatkowo użyć rozświetlacza. Przyznam szczerze, że Taraji Glow idealnie się zgrywa z moimi jesiennymi makijażami!
Mac : Taraji P. Henson
Z jednej strony jestem bardzo rozczarowana tą pomyłką. Przez nią nie mam rozświetlacza, na którym tak bardzo mi zależało i na który czekałam. Przez tą pomyłkę jednak w moje ręce wpadł puder, na który sama bym się nie zdecydowała, a okazał się on tak ładny i uniwersalny, że sięgam po niego prawie codziennie.

Niezła historia, prawda? W grafikach google możecie bez problemu zobaczyć, że więcej osób dostało identyczny produkt jak ja, ale chyba sobie nawet z tego nie zdają sprawy. Mają puder Taraji Glow oznaczony jako Highlight The Truth. Dokładnie jak ja. Gdzieś się wdarł jakiś chochlik i zrobił psikusa... :)
 
Edit :
Po publikacji posta postanowiłam jednak napisać do Maca w tej sprawie (Polska, bo tam kupiłam). Wysłałam też fotki. Zobaczymy, co mi odpowiedzą.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...