Friday, 31 March 2017

Ulubieńcy marca : Mac, Zoeva, Foreo Luna, Makeup Geek, Make Me Bio, Benefit & Inglot.

Ulubieńcy marca
Zapraszam Was na przegląd moich marcowyh ulubieńców. Dzisiaj trochę nietypowo, ponieważ po raz pierwszy w ulubieńcach pojawią się również kosmetyczne gadżety. Jeśli jesteście ciekawe jakie produkty zachwyciły mnie w marcu, to zapraszam do dalszej części posta.
Ulubieńcy marca
Foreo Luna Play, soniczna szczoteczka do oczyszczania twarzy 
Jest to najmniejsza wersja urządzenia sonicznego do czyszczenia twarzy Foreo Luna, której nie można ładować. Przychodzi ona już naładowana i według producenta, powinna nam wystarczyć na ok 100 jednominutowych użyć. Czyli na jakieś trzy miesiące codziennego stosowania. Z tym maluszkiem polubiłam się od pierwszego użycia. Używam go do ostatniego mycia twarzy, po demakijażu i oczyszczaniu. Jest to taka moja wisienka na torcie. Dodatkowo bardzo mnie relaksuje delikatny masaż tym pulsującym urządzeniem. Od bardzo dawna zastanawiałam się nad kupnem standardowej wersji Foreo Luna, a Foreo Luna Play mnie tylko utwierdziła w przkonaniu, że warto w nią zainwestować.
Ulubieńcy marca
Zoeva, Zestaw Pędzli Rose Golden vol.2
Mój pierwszy zestaw pędzli marki Zoeva. Idealny. Kompletny. W tym zestawie jest właściwie dla mnie wszystko co potrzebuję i mogłabym spokojnie wyrzucić inne pędzle do makijażu oka jakie posiadam. 
Ulubieńcy marca
Make Me Bio, Almond Scrub, Delikatny Peeling do twarzy
Kiedy pierwszy raz zobaczyłam ten peeling w blogosferze, wiedziałam, że muszę go kiedyś wypróbować. Nietypowa forma peelingu mnie bardzo zaintrygowała. W opakowaniu nie znajdziemy typowego peelingu. W słoiczku jest proszek, który w połączeniu z wodą, zamienia się w delikatny peeling. Bardzo przyjemny produkt!
Ulubieńcy marca
Benefit, It`s Potent, Eye Cream
Kupiłam kiedyś ten krem w wersjach mini, 5ml, i właściwie nie spodziewałam się fajerwerków. Przyznam szczerze, że krem okazał się świetnym nawilżającym kremem na dzień. Ma lekką konsystencję, i mimo, że preferuję treściwe kremy pod oczy, to ten naprawdę bardzo dobrze sobie radzi z nawilżeniem i pielęgnacją skóry pod oczami. Lekki i niepozorny, ale skuteczny!
Ulubieńcy marca
Inglot, What a Spice, cień numer 302
Do podkreślania załamania powieki w marcu upodobałam sobie cień Inglota. Niby beż, niby róż, trochę brąz, 100% mat. Śliczny!
Ulubieńcy marca
Osobny post na temat tej pomadki pojawił się całkiem niedawno. Śliczny kolor, przyjemne wykończenie i rewelacyjne właściwości pomadki. 
Ulubieńcy marca
Makeup Geek, Duochrome Highlighter w odcieniu Psychedelic
Rozświetlacz duochrom? W tym białym pudrze ukryty jest różowo, brzoskwiniowo, złoty blask! Efekt na skórze jest nietuzinkowy, a właściwości rozświetlacza sprawiają, że z przyjemnością się go używa. Rozświetlacze marki Makeup Geek to zdecydowanie jedne z najlepszych na rynku.
Ulubieńcy marca
Mac, Paint Pot w odcieniu Painterly oraz Stormy Pink
Dopiero od niedawna doceniam te dwa cienie w kremie marki Mac. Okazują się świetną bazą pod wszelakie cienie typu duochrom, foliowe czy pigmenty. Podbijają pigmentację każdego z tych cieni i wydobywają z nich to co najładniejsze. Trzymają je również na miejscu i zabezpieczają przed osypywaniem się. 

To wszystko w marcowych ulubieńcach. Dajcie znać, czy wpadło Wam coś w oko i czy znacie moich ulubieńców.

Wednesday, 29 March 2017

Marcowe nowości.

Witajcie.  Zapraszam Was dzisiaj na przegląd moich marcowych nowości.  Znajdziecie tutaj zarówno moje zakupy, jak i jeszcze "spóźnione" urodzinowe prezenty (w lutym miałam urodziny). Dajcie koniecznie znać w komentarzach, czy znacie moje nowości.
Marcowe nowości
Zaczynając od prezentów to z bratem widziałam się dopiero po moich urodzinach. Brat spełnił moje marzenie o pędzlach Zoeva. I chociaż zasugerowałam zestaw En Taupe, to dostałam o wiele piękniejszy zestaw pędzli Rose Golden vol.2! Wspaniała niespodzianka! 
Marcowe nowości
Od Kingi przyszła do mnie paczuszka, w której było kilka próbek kosmetyków oraz... Foreo Luna Play!!! Nawet sobie nie wyobrażacie, jak się ucieszyłam! Miałam to urządzenie na liście pomysłów na moje prezenty urodzinowe, ale mąż z listy wybrał coś innego :) Używam go codziennie wieczorem i już wiem, że skuszę się na wersję Luny, którą można ładować. Luna Play jest niestety nieładowalna, ale według producenta wystarczy na ok 100 użyć. W sumie świetny pomysł z tym produktem, by przekonać się czy warto w wersję standardową inwestować.
Marcowe nowości
Od Kasi natomiast w dniu moich urodzin przyszła do mnie karta upominkowa Mac! Wykorzystałam ją właśnie w marcu i kupiłam pomadkę w odcieniu Men Love Mystery o wykonczeniu matowym. Od pierwszego użycia jestem zakochana w tym kolorze!
Marcowe nowości
Poprosiłam mamę o kupno dwóch sypkich pudrów Wibo - ryżowego i bananowego. Po kilku użyciach babanowego jestem zadowolona, chociaż naprawdę sypka forma kosmetyków jest dla mnie skomplikowana. Ale pracuję nad tym :) Ryżowy puder czeka na otwarcie.
Marcowe nowości
Poprosiłam również mamę o kupno nowego produktu pod oczy Biały Jeleń. Jest to koncentrat pod oczy. Przyznam szczerze, że poleciałam na opakowanie i promocyjną cenę w Rosku. Mama odrzuciła jeszcze kilka maseczek Janda.
Marcowe nowości
Na Beauty Bay pojawiły się nowe odcienie wypiekanych róży Milani. Od dawna czekałam na odcień Bella Belini. A żeby nie był samotny w drodze do mnie, to kliknełam dodatkowo matową pomadką w odcieniu Fling. Oba kolory są cudowne!
Marcowe nowości
Zaskoczona jestem ilością polskich sklepów internetowych na terenie UK, które mają świetny asortyment naturalnych produktów polskich marek. Przez Instagrama trafiłam do sklepu The Natural Skin Care, prowadzonym przez przemiłą Dorotę. Zamówiłam dwa produkty marki Make Me Bio na które od dawna miałam ochotę: maseczkę oraz peeling migdałowy do twarzy. Jestem bardzo zadowolona z zamówienia, a do tego Dorota obdarowała mnie kilkoma gratisami :)
Marcowe nowości
Zrobiłam również zapas szamponów i odżywek do włosów marki Garnier.  Trafiła się świetna promocja, więc wzięłam hurtowo. Bardzo spodobała mi się nowa wersja - Maple Healer. Pachnie i działa na włosy wyśmienicie. 
Marcowe nowości
Na stronę Zoeva weszłam w celu zamówienia sobie ich nowej matowej palety cieni. Po założeniu konta, wpisaniu danych itd okazalo się, że już jest niedostępna (sold out). Nie jest to limitowanka i miała wrócić do sprzedaży, ale na pocieszenie kliknęłam sobie inną nowość - paletę pudrów rozświetlających Winter Strobe Spectrum. Cudna jest! 
Marcowe nowości
Skończył się mój top wysuszajacy z Sally Hansen i na szybko skusiłam się na kropelki wysuszające z olejkiem migdałowym od Essence. Muszę przyznać, że okazał się skuteczny.
Marcowe nowości
W drogeriach właśnie jest wysyp dezodorantów / antyperspirantów bez aluminium i innych świństw. Jest naprawdę w czym wybierać! Niestety anyperspirant, który wybrałam, marki Soft & Gentle, okazał się nieskuteczny w moim przypadku. Chroni mnie tylko kilka godzin ... Musiałam też pewnego dnia na szybko kupić coś innego i chwyciłam zwykły antyperspirant Sanex. No a farba do włosów to taki mój typowy niezbędnik. Tym razem postawiłam na markę Clairol.
Marcowe nowości
Jeśli chodzi o markę Mac, to pomadka Men Love Mistery nie jest jedyną nowością w mojej kosmetyczce w tym miesiącu. Postanowiłam wymienic moje wszystkie puste opakowania po kosmetykach Mac (kilka podesłała mi od siebie mama)  na pomadki w ramach akcji Back2Mac. Okazało się, że pustych opakowań wystarczyło na cztery pomadki. Wybrałam trzy kolory, które już miałam i dobrze znam : Brave, Fan Fare i Hot Gossip oraz zupełnie nowy kolor : Really Me. 
Marcowe nowości
Wymieniłam również opakowania po produktach Lush na dwie maseczki : Rosy Cheek oraz Don't Look At Me. Rosy Cheeks mam po raz pierwszy, ale zdąrzłam się już z nią polubić.

Planowałam ograniczyć trochę zakupy w marcu i nawet mi się to udało, ponieważ część nowości to prezenty i produkty z wymianek lojalnościowych, ale w kwietniu postaram się bardziej. Zdradzę Wam jednak, że poza nieskutecznym antyperspirantem Soft & Gentle mam tutaj jeszcze jeden produkt, który mnie rozczarował. Ale o tym wkrótce :)

Tuesday, 28 March 2017

Mac : Matte Lipstick ♥ Men Love Mistery.

Mac, Matte Lipstick ♥ Men Love Mistery
Pomadka Men Love Mistery stała się moim ulubieńcem od pierwszego użycia. Przyznać się Wam muszę, że podobała mi się od bardzo bardzo dawna, jednak dopiero niedawno się na nią zdecydowałam.
Mac, Matte Lipstick ♥ Men Love Mistery
Men Love Mystery to bardzo ciekawa nazwa koloru pomadki. Natomiast sam kolor to fioletowy róż, jagodowy, z domieszką lavendy. Wykończenie pomadki jest matowe. 
Mac, Matte Lipstick ♥ Men Love Mistery
Pomadka jest bardzo przyjemna w aplikacji. Sunie po ustach bez oporu i zostawia równomierną warstwę koloru. Kolor na ustach jest intensywny a pigmentacja pomadki jest wyśmienita. Nie da się koloru pomadki nie zauważyć, ponieważ w tym kolorze usta zdecydowanie grają pierwsze skrzypce. Jednocześnie jest on na tyle stonowany, że mogę go nosić na codzień. Ja czuję się w nim rewelacyjnie! Men Love Mistery łączę zazwyczaj z delikatnym makijażem oczu i chłodnym różem na policzkach. 
Mac, Matte Lipstick ♥ Men Love Mistery
Aparat nie do końca oddał kolor tej pomadki na ustach, ponieważ nie jest ona aż taka chłodna i sina. Jak widać na zdjęciach sztyftu, jest to śliczny żywy jagodowy kolor.
Mac, Matte Lipstick ♥ Men Love Mistery
Trwałość pomadki na ustach jest kilkugodzinna. Typowo dla matowego wykonczenia. Dodatkowo kolor bardzo ładnie z ust znika, więc nie trzeba go kontrolować.
Mac, Matte Lipstick ♥ Men Love Mistery
Kolor nie dla każdego, ale zdecydowanie warty uwagi. Coś podobnego kolorystycznie mam w postaci błyszczyka Mac z serii Huggable w odcieniu Snuggle Up :)

Jak się Wam podoba?

Thursday, 23 March 2017

Zdenkowana kolorówka - część 10 / Mac, Bourjois, Golden Rose, Maybelline & Essence.

Zdenkowana kolorówka - część 10
Zapraszam Was dzisiaj na kolejny post na temat moich kolorowych śmieci. Dzisiaj głównie podkłady, które bardzo już chciałam wykończyć, by móc cieszyć się innymi, które czekały na otwarcie. Jest tutaj również jeden kiepski eyeliner, który wyrzucam do kosza. Miłej lektury!
Zdenkowana kolorówka - część 10
Mój ulubiony rozświetlający podkład! Ciemniejszy odcień używałam latem, jaśniejszy zaś w inne miesiące. Uwielbiam ten podkład za konsystencję, krycie i efekt, jaki daje na twarzy. Glow, bez błyszczenia. Obecnie używam podkładu Healthy Mix tej marki i to nie to samo. Wrócę z pewnością do podkładu City Radiance.
Zdenkowana kolorówka - część 10
Kiedyś był to mój ulubiony i ukochany podkład do twarzy, na którym mogłam zawsze i wszędzie polegać. Świetnie kryje i wyrównuje kolor cery, jest lekki, bardzo trwały i utrzymuje mat na mojej cerze bardzo długo. Obecnie preferuję trochę inne wykończenie podkładów i mam innych ulubieńców, więc na chwilę obecną nie planuję powrotu do tego podkładu. Podkład jednak polecam jeśli szukacie trwałego, dobrze kryjącego i utrzymującego mat na skórze podkładu.
Latem i jesienią ubiegłego roku był to mój ulubieniec na codzień do szybkich makijaży na krótkie wyjścia z domu. Właśnie skończyłam drugie opakowanie, ale nie planuję powrotu. Owszem, podkład ładnie krył i bardzo ładnie na mojej skórze wyglądał, ale znudził mi się i mam na chwilę obecną też innych ulubieńców. Podkład jednak polecam, kosztuje niewiele, a zdziwiła mnie jego trwałość i ładny naturalny odcień. Naprawdę przyjemny podkład.
Zdenkowana kolorówka - część 10
Kolejny świetny produkt godny polecenia. Nie kryje jakoś specjalnie, ale mimo wszystko ładnie na twarzy wygląda, wyrównuje koloryt cery. Sprawia, że cera wygląda ładniej i promienniej. Zdecydowanie warty polecenia produkt!
Zdenkowana kolorówka - część 10
O tym eyelinerku w pisaki pisałam niedawno. Bardzo niewygodny aplikator utrudnia mi stosowanie eyelinera. Kreska wychodzi z prześwitami, nierówna. Narysowanie ładnej kreski wymaga bardzo dużo czasu i skupienia, a mam inne eyelinery, którymi mogę namalować kreskę "raz, dwa". Nie polecam.

To wszystko na dzisiaj. Znacie te produkty?

Sunday, 19 March 2017

Essence : Superfine Eyeliner Pen.

Essence, Superfine Eyeliner Pen
Przy okazji kupna mojego ulubionego eyelinera marki Essence Liquid Ink wrzuciłam do koszyka z zakupami również inny - Superfine Eyeliner Pen. Eyeliner w pisaku. Niestety zupełnie się z tym produktem nie polubiłam i dzisiaj przychodzę do Was z szybką notką na ten temat. Jeśli jesteście ciekawe dlaczego, to zapraszam do dalszej części posta.
Essence, Superfine Eyeliner Pen
Opakowanie eyelinera typowe dla produktu tego typu. Eyeliner według producenta posiada super cienki aplikator, który nam pozwoli na wyrysowanie super cienkiej kreski na powiekach. Rzeczywiście, końcówka aplikatora wykonanego z gąbki jest cieniutka i można byłoby się spodziewać, że kreski nim wykonane będą cieniutkie. Ja właśnie z myślą o cieniutkiej kresce przy lini rzęs skusiłam się na ten eyeliner. 
Essence, Superfine Eyeliner Pen
Niestety końcówka aplikatora eyelinera wygina się pod naciskiem na wszystkie strony, co nie pozwala na precyzyjne wyrysowanie kreski, ponieważ aplikator w którymś momencie wygnie się w inną stronę rujnując tym samym linię. Trzeba poprawić, co oznacza pogrubienie kreski. Dodatkowo aplikator rozprowadza czarny tusz nierównomiernie. Robią się prześwity. Eyeliner przechowuję pionowo "do góry nogami", żeby tusz spływał do aplikatora, ale nic to nie daje. Aplikacja tego eyelinera na powiekę u mnie odbywa się na dokładaniu go, w miejsca gdzie aplikator się wygiąl i muszę "wyrównać" kreskę oraz w miejsca, gdzie aplikator nie zaaplikował czarnego tuszu. Takie babzianie. Strata czasu.
Essence, Superfine Eyeliner Pen
Essence, Superfine Eyeliner Pen
Zdecydowanie nie polecam. Myslałam, że może mi się traił felerny aplikator, ale sprawdzałam na kilku stoiskach Essence testery, i ten aplikator taki po prostu jest.  Używanie tego eyelinera doprowadza mnie do szału, dlatego znalazłam dla niego nowe miejsce - kosz na śmieci.


Thursday, 16 March 2017

L`Oreal : Brow Artist Plumper ♥ Dark Brunette.

Nie jest tajemnicą, że od dawna bardzo lubię maskary do brwi. Przez moje ręce przewija się ich sporo i w większości są to naprawdę dobre produkty. Dzisiaj przygotowałam dla Was szybką notkę na temat Brow Artist Plumber marki L`Oreal. Nie jest to nowy produkt w drogeriach, ponieważ pojawił się on już jakiś czas temu. Dostępny jest w wersji dla blondynek i brunetek. Czy jest to produkt godny polecenia?
L`Oreal, Brow Artist Plumper ♥ Dark Brunette
Opakowanie tradycyjne dla tego typu produktów. Plus za to, że wszystko cały czas wygląda estetycznie i nic się z opakowania nie ściera. Bardzo odpowiada mi kształt spiralki, aplikatora. Jest mały, bardzo wygodny i precyzyjny. Można nim bez problemu manewrować i wyczesać brwi. Sam odcień maskary jest bardzo ładny - chłodny ciemny brąz. Bardzo często maskarę nakładam na brwi solo, by jedynie przyciemnić, podkreślić i utrwalić włoski, ale produkt świetnie się też sprawuje w utrwaleniu wcześniej podkreślonych brwi kredką czy cieniem. Trzyma włoski na miejscu przez cały dzień. 
L`Oreal, Brow Artist Plumper ♥ Dark Brunette
Kolor tuszu, kształt spiralki, trwałość i łatwość obsługi produktu sprawiły, że Brow Artist Plumper szybko stał się moim ulubieńcem na wiele tygodni. Śmiem nawet twierdzić, że to tańszy odpowiednik Pro Longwear Waterproof Brow Set marki Mac w odcieniu Brown Ebony. Kolor produktu jak i sama spiralka są niemal identyczne. 
L`Oreal, Brow Artist Plumper ♥ Dark Brunette
Tutaj Brow Artist Plumber w porównaniu do produktu Mac oraz Essence.
L`Oreal, Brow Artist Plumper ♥ Dark Brunette
Produkt jest zdecydowanie warty wypróbowania. Jeśli lubicie tego typu produkty do podkreślania brwi, to propozycję L`Oreal musicie koniecznie wypróbować, tym bardziej, że łatwo ten produkt upolować na promocjach w atrakcyjnej cenie. Wydaje mi się jednak, że zmieniła się szata graficzna tego produktu i opakowanie jest teraz szare z brązową nakrętką.
L`Oreal, Brow Artist Plumper ♥ Dark Brunette

Używacie maskar do brwi?

Tuesday, 14 March 2017

Garnier : Skin Active, Micellar Cleansing Gel Wash.

Płyny micelarne są obowiązkowym elementem mojego demakijażu. To właśnie po nie sięgam w pierwszej kolejności zmywając makijaż. Dopiero po wstępnym demakijażu micelem sięgam po olejek. Mój płyn micelarny musi zatem makijaż skutecznie rozpuszczać. Do tej pory świetnie sprawdzają mi się płyny micelarne Garnier oraz L'Oréal. Używam ich naprzemiennie od kilku lat.
Garnier, Skin Active, Micellar Cleansing Gel Wash
Jednak mimo skuteczności, to przy dłuższym stosowaniu płyny micelarne nudzą mi się . Pojawia się również chęć testowania nowości. Staram się więc czasami zastąpić je czymś innym. Na przykład żelem micelarnym do mycia albo żelem myjącym i usuwającym makijaż. Miałam już okazję używać żelu micelarnego z Biedronki (nieskuteczny), żelu do demakijazu i mycia Garnier (całkiem niezły) i mojego ulubieńca, żelu do mycia i demakijażu Isana Young ( hit hit hit). Dlatego z wielkim entuzjazmem podeszłam do nowego produktu marki Garnier, żelu micelarnego do mycia. Dostępny jest on obecnie w dwóch wersjach : zielonej do cery mieszanej i wrażliwej oraz różowej, do cery suchej i wrażliwej. Ja obecnie używam wersji zielonej, więc jeśli chcecie dowiedzieć się jak się sprawuje, to zapraszam do dalszej części posta. 
Garnier, Skin Active, Micellar Cleansing Gel Wash
Żel micelarny do mycia marki Garnier ma za zadanie usunąć makijaż oraz oczyścić skórę. Dodatkowo ma mieć właściwości matujące. Zawiera ekstrakt z winogron. Jest przeznaczony do demakijażu oczu, twarzy oraz ust.  
Garnier, Skin Active, Micellar Cleansing Gel Wash
Opakowanie to plastikowa butelka z pompką. Żel jest bezbarwny i bezzapachowy. Ma też dość lejacą się konsystencję. W kontakcie z wodą lekko się pieni. 
Garnier, Skin Active, Micellar Cleansing Gel Wash
Jeśli chodzi o działanie to skutecznie rozpuszcza makijaż. Stosuję go zamiast płynu micelarnego. Świetnie też zmywa makijaż oczu oraz zastygające matowe pomadki (no, przeważnie już ich resztki). Nie podrażnia, nie szczypie. Jest naprawdę przyjemny w stosowaniu! Co do kwestii matowienia skóry, to nic takiego nie zauważyłam.
Garnier, Skin Active, Micellar Cleansing Gel Wash
Podoba mi się stosowanie tego żelu. Jest skuteczny, a jednocześnie nie trzeba twarzy ani powiek trzeć wacikami, co chroni przed naciąganiem skóry wokół oczu. 

Jestem bardzo zadowolona z tego produktu. Dlatego pojawił się on już w ulubieńcach lutego. Jest to naprawdę świetna odskocznia od płynów micelarnych. A jaka wygoda, kiedy to właśnie żelem micelarnym można zrobić demakijaż pod prysznicem, a  nie stojąc przy umywalce czy lustrze :)

Sunday, 12 March 2017

Catrice : HD Liquid Coverage Foundation.

W blogosferze już pełno recenzji podkładu Catrice HD Liquid Coverage, ale nie mogłoby go również zabraknąć na moim blogu. Jak tylko zaczął się pojawiać na Waszych blogach wiedziałam, że muszę go kupić i wypróbować. Ciekawość wygrała. Ciężko było mi jednak upolować online a mojej mamie stacjonarnie. Udało mi się pewnego dnia zamówić jedną sztukę podkładu w drogerii internetowej. A ponieważ wtedy ciężko było ten podklad dostać w ogóle, wzięłam odcień który był akurat dostępny, czyli 040  Warm Beige. Okazał się on oczywiście za ciemny na zimowe dni i musi poczekać do wiosny i lata. Tymczasem jednak , jak dobra wróżka, Kinga podarowała mi odcień 030 Sand Beige! Ten odcień okazał się wprost idealny na chwilę obecną. I chociaż podkłady trafił do moich ulubieńców lutego, to mam z nim typowe "love & hate relationship". Jeśli jesteście ciekawe dlaczego, to zapraszam do dalszej części posta.

Catrice, HD Liquid Coverage Foundation
"Ultra lekka formuła gwarantuje intensywne krycie przy zachowaniu naturalnego wyglądu bez efektu maski. Efekt drugiej skóry! Podkład jest bardzo trwały oraz wygładza cerę dając efekt HD. Wstrząśnij przed użyciem."

Opakowanie to szklana buteleczka. Podkład nabieramy z buteleczki za pomocą pipetki. Wolałabym pompkę, ale pipetka też się sprawdza. Podkład ma dość płynną konsystencję.  Szybko na mojej skórze zastyga, więc muszę w miarę szybko go rozprowadzić.
Catrice, HD Liquid Coverage Foundation
Podkład ładnie się rozprowadza i stapia ze skórą. Daje mi pełne matowe wykończenie.  Krycie określiłabym na bardzo dobre. Kolor cery jest ładnie wyrównany, a niedoskonałości zakryte. Podkład jest na skórze właściwie niewyczuwalny.  Mimo, że zastyga, nie daje uczucia dyskomfortu czy ściągnięcia skóry. Podkład nie wchodzi w zmarszczki, załamania skóry czy niedoskonałości. Czasami żeby złagodzić trochę to matowe wykończenie na skórze, podkład nakładam na Macowy Strobe Cream. Dzięki temu efekt matu jest bardziej miekki. Trwałość podkładu jest wyśmienita.  W strefie T zaczynam się delikatnie świecić po wielu godzinach. Podkład trzyma się twarzy, nie ściera,  nie ciastkuje i nie odbija oraz nie zbiera w porach. Zastyga i jest. Przypudrowuje go miekkim pudrem typu wypiekany Mua, mineralny Mac czy Meteoryty Guearlain. Pudry matujace się tutaj nie nadają, ponieważ jedynie potęgują matowość podkładu i cera wygląda na suchą. Niestety podkład wygląda na mojej skórze dobrze zaaplikowany jedynie dużym pędzlem typu toothbrush. Nic innego się u mnie nie sprawdza.
Catrice, HD Liquid Coverage Foundation
Zaaplikowany wilgotną gąbeczką podkreśla mi niesamowicie pory w okolicach nosa, na nosie i na brodzie. Wchodzi w zmarszczki i podkreśla wszelkie niedoskonałości. Bardzo szybko też sie.. waży! Dosłownie odkleja od skóry i ciastkuje. Natomiast zaaplikowany pędzlem do podkładu typu flat top daje mi ciężkie i widoczne wykończenie. Dłonie odpadają w ogóle.  Ostatecznie znalazłam swój sposób na ten podkład, więc jestem zadowolona z końcowego efektu, ale nie była to miłość od pierwszego użycia.
Catrice, HD Liquid Coverage Foundation
Co mnie zaskakuje czasami to fakt, że są dni, kiedy podkład zaaplikowany na skórę wygląda po prostu źle.  I nie pomoże tutaj ani odpowiedni pędzel ani Strobe Crema od Maca. Podkład jest na skórze bardzo widoczny i... podkreśla suche skórki na nosie i czole, o których nie miałam pojecia, że są.  Zazwyczaj w taki dzień muszę podkład zmyć i użyć innego. Nie zmienienia to jednak faktu, że generalnie jestem z podkładu bardzo zadowolona. Owszem, muszę go zaaplikować odpowiednim sposobem, ale uzyskany efekt jest świetny i bardzo mi się podoba moja cera w tym pokładzie.  Raz na jakiś czas jednak trafi się dzień, że podkład się z moją skórą nie dogada i koniec. 
Catrice, HD Liquid Coverage Foundation
Oba odcienie które mam, mają bardzo ładny kolor. Bardzo ładnie i naturalnie wyglądają. Na mojej skórze również nie ciemnieją. Jak widać na zdjęciu, między kolorem 030 a 040 jest dość duża różnica. Przydałoby się jeszcze coś "pomiędzy".
Catrice, HD Liquid Coverage Foundation
Okazuje się, że nie jest to podklad na którym mogę zawsze i wszędzie polegać. Ale mimo tych dni, kiedy wygląda na mojej twarzy źle, to na mojej twarzy podkład wygląda rewelacyjnie i bardzo ten podkład polubiłam. Z przyjemnością go używam.  Wydaje mi się jednak, że przez swoje dość suche wykończenie i zastyganie, podkład nie będzie się nadawał do cer suchych.
Catrice, HD Liquid Coverage Foundation
A czy Wy skusiłyscie się na ten podkład Catrice? Jakie wrażenia?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...