Thursday, 20 July 2017

Golden Rose : Holographic Nail Colour ♥ 05.

Oj, jak dawno na moim blogu nie było lakieru do paznokci! Muszę koniecznie nadrobić zaległości. Dzisiaj zapraszam Was na posta o lakierze holograficznym marki Golden Rose w odcieniu numer 05. 
Golden Rose, Holographic Nail Colour ♥ 05
Golden Rose, Holographic Nail Colour ♥ 05
Jeśli chodzi o lakiery do paznokci Golden Rose z serii holograficznej to mamy do wyboru kilka pięknych odcieni. Numer 05 ma filetową bazę i wygląda na paznokciach rąk i stóp obłędnie, szczególnie jeśli te od rąk uda mi się trochę zapuścić :) Lakier kameleon. Efekt zależy od typu światła i jego padania.
Golden Rose, Holographic Nail Colour ♥ 05
Pędzelek lakieru jest spłaszony i szeroki, taki jak lubię. Bez problemu aplikuje się nim lakier na paznokcie. Lakier nie smuży a do pełnego krycia wystarczą dwie warstwy. 
Golden Rose, Holographic Nail Colour ♥ 05
Jeśli chodzi o trwałość, to ten lakier holograficzny trzyma się na moich paznokciach nawet 4 dni. Co jest dla moich słabych, miękkich i łamliwych paznokci świetnym wynikiem i nic innego się tak długo na nich nie trzyma.
Golden Rose, Holographic Nail Colour ♥ 05
Golden Rose, Holographic Nail Colour ♥ 05
Jestem zachwycona tym lakierem. I dwoma pozostałymi, które mam również. Są to lakiery, po które sięgam obecnie najczęsciej. Uwielbiam ten efekt, co już mogłyście zauważyć na moim Instagramie ;)

Wednesday, 19 July 2017

Maybelline : Dream Cushion, Fresh Face Liquid Foundation.

Azjatyckie podkłady w gąbeczce typu cushion zaczęły się pojawiać już jakiś czas temu w blogosferze i na youtubie. Prędzej czy póżniej można było się spodziewać, że marki drogeryjne zaczną wprowadzać swoje wersje tego podkładu. I tak się stało. Najpierw pojawił się produkt L`Oreal, a po kilku miesiącach Maybelline pokazało swoją interpretację. Postanowiłam wypróbować produkt Maybelline, ponieważ bardzo lubię testować podkładowe nowości drogeryjne, choć przyzać muszę, że jak na drogeryjny podkład, to trzeba za niego sporo zapłacić biorąc pod uwagę jego gramaturę 14.6g.
Maybelline, Dream Cushion, Fresh Face Liquid Foundation
Według producenta podkład ma dać nam świetliste wykończenie skóry oraz średnie krycie, które można budować. Dodatkowo forma podkładu, zatopionego w gąbce, ma nam ułatwić jego stosowanie zarówno w domu, jak i poza domem, w biegu. Producent zaleca aplikację podkładu za pomocą załączonej do opakowania gąbeczki. Trzba go wklepywać żeby osiągnąć najładniejszy efekt. Podkład można zabrać ze sobą do torebki i bez problemu użyć w każdej chwili. Podkład zawiera spf 20.
Maybelline, Dream Cushion, Fresh Face Liquid Foundation
Opakowanie produktu to okrągła puderniczka. Po otwarciu w środku znajdziemy lusterko, półeczkę do przechowywania gąbki oraz główny pojemnik, w którym znajduje się gąbka nasączona podkładem. Całość jest bardzo dobrze przemyślana i zaprojektowana, ponieważ nic się nie wylewa a opakowanie pozostaje czyste i estetyczne. Wszystko jest również szczelnie zamknięte i podkład nie wysycha.
Maybelline, Dream Cushion, Fresh Face Liquid Foundation
Ja dla siebie wybrałam odcień 40 Fawn, ponieważ jestem już trochę opalona. Fawn okazał się ładnym beżem o lekko chłodnych tonach. Świetnie stapia się z moją cerą.  Nie ciemnieje w ciągu dnia. 
Maybelline, Dream Cushion, Fresh Face Liquid Foundation
Jeśli chodzi o właściwości podkładu, to jest tak jak deklaruje producent. Na skórze powstaje świetliste, ładne, mokre wykończenie. Podkład ma całkiem niezłe krycie, ale jednocześnie jest lekki i nie obciąża skóry. Ładnie stapia się, wyrównuje kolor oraz kryje drobne niedoskonałości. Bardzo mi się podoba, jak ten podkład na mojej skórze wygląda i jak moja cera się w nim prezentuje. Najlepiej mi się go aplikuje za pomocą dużego owalnego pędzla jak na zdjęciu. Załączona gąbeczka się u mnie nie sprawdza.
Maybelline, Dream Cushion, Fresh Face Liquid Foundation

Trwałość podkładu na mojej cerze jest całkiem niezła, ponieważ podkład na skórze prezentuje się ładnie do jakiś 5 godzin, co na mojej cerze to świetny wynik, naprawdę. Podkład też ma najlepszą trwałość w pochmurny, ale suchy dzień. W wilgotności czy upale z mojej twarzy spływa szybciej.
Maybelline, Dream Cushion, Fresh Face Liquid Foundation
Zauważyłam jednak, że jeżeli używam podkładu codziennie, to z każdym dniem jego trwałość na skórze jest mniejsza. I moja skóra też inaczej na niego reaguje niż pierwszego dnia. Jeśli używam go trzy dni pod rząd, to już tego trzeciego dnia moja cera reaguje na niego szybkim wydzielaniem sebum, podkład się ciastkuje, zbiera w porach. A w efekie robią mi się małe grudki na czole czy na lini rzuchwy. Robiłam pod tym kątek testy kilkakrotnie i tak właśnie jest. Natomiast podkład stosowany raz na dwa, trzy dni zachowuje się przyzwoicie i mi krzywdy nie robi. Pierwszy raz spotkałam się z takim zjawiskiem :)

Wydajność podkładu nie jest jego najlepszą stroną. Chociaż bardzo łatwo się na skórze rozprowadza i wystarczy jego niewielka ilość na całą twarz to moja sztuka już się kończy. Albo mi się wydaje, że tak szybko się kończy, ponieważ podkładu było w opakowaniu mało w ogóle. 
Maybelline, Dream Cushion, Fresh Face Liquid Foundation
Lubię ten podkład, ale nie wrócę do niego, na pewno nie kupię ponownie. Nie jest to podkład na którym mogę zawsze polegać i chociaż bardzo mi się podoba efekt jaki daje na skórze, to będzie to nasze pierwsze i ostatnie spotkanie. 

Dajcie koniecznie znać w komentarzach, czy znacie podkłady typu cushion i jak się u Was sprawują.



Tuesday, 18 July 2017

Anti Haul - produkty do makijażu, których nie kupię #1.

Od jakiegoś czasu zbierałam się za nowy typ postów na moim blogu pt Anti Haul - produkty do makijażu, których nie kupię. Chciałabym Was pokazać produkty, o których trąbia internety, ale z jakiś powodów te produkty do mnie w ogóle nie wołają i na pewno o nich na moim blogu nie poczytacie więcej i ich nie kupię. Zazwyczaj na blogach można zobaczyć wish listy, tymczasem ja chciałabym Wam pokazać zupełnie coś odwrotnego. Widziałam na youtubie już kilka filmików w tym temacie i przyznam szczerze, że jest to obecnie jeden z ulubionych typów filmików, które lubię i z przyjemnością ogladam. Uwielbiam nowości kosmetyczne, ale wydaje mi się, że marki już trochę przesadzaja i za dużo jest wszędzie wszystkiego. Jeśli jesteście ciekawe, którym produktom mówię "nie", to zapraszam Was do dalszej części posta. Dajcie też prosze znać w komentarzach, czy takie posty są w ogóle dla Was ciekawe. 

Oto pierwsza piątka produktów, których na pewno nie kupię! Zaczynamy! :)

Urban Decay Naked 4 Heat Palette
 
fotka pochodzi z oficjalnej strony UD.com
Ta paleta prezentuje się przepięknie. Cudne połączenie ciepłych kolorów o różnych wykończeniach. Niestety wszystkie moje 3 wczesniejsze wersje palet Naked się u mnie nie sprawdziły i na kolejną się nie skuszę. Wyjatek stanowią matowe Urban Decau Naked Basics, które uwielbiam. 

Kylie Cosmetics Holiday 2017 Collection
fotka pochodzi z oficjalnej strony Kylie Cosmetics
Przyznam szczerze, że kolekcja podoba mi się ogromnie i z chęcią przygarnelabym zestaw velvetowych pomadek i paletę cieni! Niestety po ostatnim niewypale z pomadkami kremowymi tej marki na nic więcej się nie skuszę. Szkoda zachodu i kasy za drogą przesyłkę do Anglii oraz cło. 

Kim Kardashian West zestaw do konturowania
fotka pochodzi z oficjalnej strony KKW
Zwyczajnie nie używam tego typu produktów. I chociaż mnie bardzo ciekawią to uważam, że sa stanowczo za drogie jak na tak małe produkty w sztyfcie do konturowania. 

Glam Shadows
fotka pochodzi z oficjalnej strony Glam Shop
Czyli słynne cienie od Hani. Szczerze kibicuję Hani i bardzo się cieszę, że poszerza swój i tak przepiękny asortyment cieni o nowe kolory i formuły. Niestety moja przesyłka do mnie nie dotarła odkąd zamówiłam swoje produkty w marcu. Przez błąd w adresie. Błąd mój. Wymieniłam kilkanascie maili z biurem obsługi klienta w tej sprawie i zostałam bez produktów, które zamówiłam i bez kasy. Zapłaciłam koszty wysyłki do UK, a przesyłki nawet sie nie da zlokalizowac. Moja wina, ja to rozumiem. Ale obsługa klienta nie wykazała chęci pomocy i wyjaśnienia sprawy. Ostatni mój email w tej sprawie został w ogóle zignorowany, a reklamacja na poczcie w sprawie zagubionej przesyłki jeszcze nie została złożona.

Mac kolekcja Chromat
fotka pochodzi z oficjalnej strony Mac.com
Wystarczy spojrzeć na kolekcję, żeby od razy wiedzieć dlaczego ominę ją szerokim łukiem :) Nie ma tutaj produktu dla mnie!

Dajcie znać, czy planujecie kupno któregoś z wymienionych przeze mnie produktów :)

Wednesday, 12 July 2017

Mac : Extra Dimension Blush ♥ Cheeky Bits.

Róże Mac z serii Extra Dimension na chwilę obecną są to moje ulubione róże tej marki. Mam aż trzy z tej serii i jeden, Faux Sure!, mogłyście już na moim blogu zobaczyć. W ulubieńcach czerwca wspominałam jednak o odcieniu Cheeky Bits, który jest pierwszym różem z tej serii, który kupiłam, i dzisiaj przyjrzymy się mu bliżej. Zapraszam!
Mac, Extra Dimension Blush ♥ Cheeky Bits
Róże z serii Extra Dimension to duochormy. Odcień Cheeky Bits to średni różowy koral, ale zaaplikowany na policzki efekt zależy od kąta padania światła. Tak jak Faux Sure!, nie jest to róż błyszczący. On się na policzkach przepięknie mieni i lśni. Aplikacja rozświetlacza wydaje się być już zbędna i ja sobie rozświetlacz odpuszczam.
Mac, Extra Dimension Blush ♥ Cheeky Bits
Cheeky Bits bez problemu się na pędzel nabiera, ma lekko wilgotną konsystencję, na pewno nie jest to produkt suchy i pudrowy. Rozcieranie go na policzkach to sama przyjemność. Pigmentacja jest świetna, ale różem nie zrobimy sobie krzywdy. Intensywność koloru na skórze można również budować.
Mac, Extra Dimension Blush ♥ Cheeky Bits
Mac, Extra Dimension Blush ♥ Cheeky Bits

Róże Mac na mojej skórze są wyjątkowo trwałe, więc i Cheeky Bits sprawuje się nienagannie przez cały dzień. Nie mam żadnych zastrzeżeń.
Mac, Extra Dimension Blush ♥ Cheeky Bits
Mac, Extra Dimension Blush ♥ Cheeky Bits
Tutaj Cheeky Bits w porównaniu do Faux Sure! oraz Sweets for my Sweet.
Mac, Extra Dimension Blush ♥ Cheeky Bits
Znacie tą serię róży Mac czy wolicie tradycyjne? Jeśli się zastanawiacie nad kupnem różu z tej serii, to nie macie się nad czym zastanawiać, są świetne i zdecydowanie warte zainteresowania!

Friday, 7 July 2017

Lirene : Bronze Collection, brązująca mgiełka, olejkowa duo-formuła z bursztynem.

Lirene, Bronze Collection, brązująca mgiełka, olejkowa duo-formuła z bursztynem
To, że uwielbiam mgiełki brązujące wspominałam już nie raz. Na moim blogu pokazywałam Wam już dwie, które bardzo lubię : Bielenda oraz Dax Cosmetics. Mgiełki latem używam do nadania nogom opalenizny, które z jakiegoś powodu nie chcą się naturalnie opalić, a zimą opalam nimi twarz, szyję oraz dekold. Nowość marki Lirene zauważyłam w Rossmannie, kiedy na półce szukałam nowości w tym temacie.
Lirene, Bronze Collection, brązująca mgiełka, olejkowa duo-formuła z bursztynem
Marka Lirene wprowadziła do sprzedaży produkt, który nie dość, że ma postać mgiełki, to dodatkowo jest to olejkowa duo-formuła z bursztynem. W opakowaniu możemy zauważyć dwie warstwy produktu, które po wstrząsnięciu mieszają się ze sobą w jedną. Jeśli przyjrzymy się bliżej warstwie bursztynowej, to na jej dnie, w miejscu łączenia się z olejkiem, możemy zauważyć również błyszczące się złote drobinki, ale jest ich malutko i na skórze są niewidoczne po aplikacji produktu. 
Lirene, Bronze Collection, brązująca mgiełka, olejkowa duo-formuła z bursztynem
Lirene, Bronze Collection, brązująca mgiełka, olejkowa duo-formuła z bursztynem
Lirene, Bronze Collection, brązująca mgiełka, olejkowa duo-formuła z bursztynem
Producent deklaruje, że jego produkt da nam efekt stopniowej i naturalnie wyglądającej opalenizny, a jednocześnie nasza skóra będzie nawilżona i miękka w dotyku.  Jest to innowacyjny produkt, który w luksusowy sposób pielęgnuje oraz stopniowo pozwala uzyskać efekt złocisty odcień skóry. Dzięki dwufazowej formule mgiełki produkt równomiernie się rozprowadza i błyskawicznie wchłania, pozostawiając subtelny i piękny zapach na skórze. Zapewnia efekt idealnie opalonej skóry bez smug i przebarwień już po kilku godzinach. Intensywność opalenizny zależy od ilości użyć. 

Olej z karotki i ekstrakt z bursztynu stymulują skórę do odnowy, regenerują i przywracają jej blask a nawilżający AquaCell zapewnia jej miękkość. Należy energicznie wstrząsnąc butelką w celu dokładnego połączenia się faz i nanieść równomiernie na umytą i osuszoną skórę ciała oraz dokładnie rozsmarować. Mgiełka jest przeznaczona do stosowania na skórę ciała.
Lirene, Bronze Collection, brązująca mgiełka, olejkowa duo-formuła z bursztynem
Opakowanie to poręczna butelka z psikaczem, który działa bez zarzutu i tworzy odpowiednią mgiełkę z wydobywanego z opakowania produktu. Aplikacja na skórę przebiega zupełnie bezproblemowo, produkt świetnie się rozprowadza i rozciera. Tak jak obiecuje, po aplikacji mgiełka szybko się wchłania, ale pozostawia skórę miękką w dotyku, nawilżoną i ładnie pachnącą. Zapach wprawdzie się ulatnia i po kilku godzinach trzeba ze skóry zmyć delikatny smrodek samoopalacza, ale jest on naprawdę minimalny i nie drażni nosa. 

Efekt jaki daje ta dwufazowa mgieła jest rewelacyjny. Złota słoneczna opalenizna. Najlepszy efekt uzyskuję stosując mgiełkę co trzy dni, ale obowiązkowo raz w tygodniu wykonuję peeling nóg, szczególnie na kolanach. Prostota, łatwość i szybkość aplikacji tego produktu zdecydowanie do mnie przemawia i z przyjemnością tej mgiełki używam. Oczywiście opalenizna  jest bez smug i zacieków czy pomarańczowych plam. 
Lirene, Bronze Collection, brązująca mgiełka, olejkowa duo-formuła z bursztynem
Jeśli poszukujecie produktu brązującego do ciała, to zdecydowanie sposród mgiełek Bielenda, Dax Cosmetics oraz dwufazówki Lirene polecam produkt Lirene. Probowałyście mgiełek brązujących do ciała? Czy może wolicie tradycyjne samoopalacze?

Wednesday, 5 July 2017

Czerwcowe nowości.

Czerwcowe nowości
W czerwcu pojawiło się u mnie niewiele nowości. Serio, chyba po raz pierwszy, odkąd prowadzę tego bloga :) Staram się teraz na bieżąco zużywać zapasy pielegnacyjne zrobione głównie w Polsce, ale w czerwcu pojawiła się u mnie nowa kolorówka. Inaczej nie byłabym sobą przecież!
Czerwcowe nowości
Dwa podkłady The Ordinary wprawdzie zamówiłam 2 maja, ale dotarły one do mnie dopiero w czerwcu. Zdecydowałam się na wersję Coverage, ale dwa odcienie które wybrałam okazały się nietrafione. Zamówiłam odcień Medium Pink Undertones oraz Medium Yellow Undertones i oba są za ciemne i za pomarańczowe, chociaż kolor Medium Pink Undertones potrafię trochę zneutralizować pudrem. Ponieważ formuła podkładu mi się spodobała, a cena podkładów jest niewysoka, domówiłam odcień Medium Light Pink Undertones. Ten z kolei dotarł do mnie w dwa dni od złożenia zamówienia. Tym razem odcień okazał się idealny.. Testy podkładu zatem w toku, ale na coś więcej o nim musicie jeszcze chwilkę poczekać.
Czerwcowe nowości

Przeglądając strone internetową drogerii Boots trafiłam w dziale produktów Smashbox na świetną ofertę. Planowałam zamówić sobie kremowa pomadkę, ale przy zamówieniu matowej palety cieni można było sobie wybrać pomadkę za darmo. Więc kliknelam i za trzy dyszki mam świetną paletę cieni oraz pomadkę. 

To tyle jeśli chodzi o czerwcowe nowości. Sama jestem zdziwiona, że tego tak mało ;)

Monday, 3 July 2017

Ulubieńcy czerwca.

Ulubieńcy czerwca
Zapraszam Was dzisiaj na moich czerwcowych ulubieńców. Pierwszy tydzień czerwca byłam jeszcze w Polsce, ale po powrocie do domu i w UK pojawiło się na kilka dni lato, dlatego w moim makijażu było trochę kolorowo. Do łask wróciło również regularne stosowania samoopalacza na nogi :)
Ulubieńcy czerwca
Lirene, brązująca mgiełka, lejkowa duo-formuła z bursztynem
W Polsce skusiłam się na nowość marki Lirene - dwufazowy olejek brązujący. Produkt ma formę mgiełki. Bardzo lubię brązujące kosmetyki w takiej formie. Jest ona dla mnie najłatwiejsza w obsłudze i na mojej skórze daje ładny efekt. Mgiełka Lirene daje stopniowy efekt złocistej opalenizny bez smug i zacieków. Mgiełka jest bardzo łatwa w użyciu i odkąd ją kupiłam końcem maja, to się z nią nie rozstaję.
Ulubieńcy czerwca
Ulubieńcy czerwca
Too Faced, Chocolate Chip Eyeshadow Palette
Kupiłam tą paletę z myślą o podróżowaniu i zabrałam więc ją na wyjazd do Polski. Po powrocie jednak nadal się z nią nie rozstaję i używam z przyjemnością. Ma rewelacyjne naturalne beżowe kolory i wszystkie są o matowym wykonczeniu. Dodatkowo paleta pachnie apetycznie czekoladą i wygląda uroczo!
Ulubieńcy czerwca
Ulubieńcy czerwca
Ulubieńcy czerwca
Mac, Extra Dimension Blush w odcieniu Cheeky Bits
Odkąd kupiłam róże z tej serii to stały się one moimi absolutnymi ulubieńcami i to po nie sięgam najczęsciej. W czerwcu szczególnie upodobałam sobie odcień Cheeky Bits, który jest cudownym średnim różowym koralem i wygląda obłednie na opalonej cerze.
Ulubieńcy czerwca
Ulubieńcy czerwca
Nie mogłoby również w ulubieńcach czerwca zabraknąć pudru do twarzy marki Mac z letniej kolekcji Fruity Juicy. Pisałam o nim już w osobnym poście. Puder sprawdza się świetnie jako róż czy cienie do powiek. Uwielbiam!
Ulubieńcy czerwca
Bobbi Brown, Extra Eye Repair Cream
Mój ukochany balsam pod oczy marki Kiehl`s dobił dna i od razu sięgnęłam po arganowy krem pod oczy marki Nacomi. Okazał się on bardzo przyjemny, ale jednak na noc dla mnie nie wystarczający. Krem pod oczy Bobbi Brown planowałam zacząć używać jesienią i przez zimę, ale postanowiłam otworzyć go w takim razie wcześniej. Wow...  Wiele dobrego słyszałam o tym kremie i rozumiem już skąd ten zachwyt :)
Ulubieńcy czerwca
Ulubieńcy czerwca
Na nowo odkryłam pomadkę Mac w odcieniu Sparkle of Magic. Jest to piękny iskrzący brzoskwiniowy kolor. Idealny w duecie z różem Cheeky Bits.
Ulubieńcy czerwca
Golden Rose, lakier duochrom w odcieniu numer 03
Przez ostatnie kilka tygodni na moich paznkciach można było zobaczyć głównie ten lakier. Jestem totalnie zakochana w efekcie jaki daje. Coś niesamowitego :)
 




To byłoby na tyle jeśli chodzi o czerwcowych ulubieńców. Dajcie koniecznie znać w komentarzach czy coś Was zainteresowało i czy znacie te produkty.

Sunday, 2 July 2017

Wibo : Banana Loose Powder.

Nie przepadam za sypkimi pudrami. Zwyczajnie nie potrafię się z nimi obchodzić i robię nimi wkoło za duży baagan. Zaklejenie części dziurek w siteczku opakowania na nic się zdaje. Postanowiłam jednak mimo wszystko wypróbować nowe pudry sypkie marki Wibo. Bardziej mi odpowiada wersja bananowa, która znalazła się w ulubieńcach kwietnia. Jeśli jesteście ciekawe dlaczego, to zapraszam do dalszej części posta.
Wibo, Banana Loose Powder
Na opakowaniu znajdziemy informację, że puder bananowy to ultra lekki, półtransparentny produkt. Nadaje on skórze matowy wyglad, koryguje zaczerwienia i cienie pod oczami. Może być używany jako baza lub puder utrwalający.  Idealnie sprawdza się w makijażu wykonanym metodą bakingu. 
Wibo, Banana Loose Powder
Opakowanie to mały odkręcany plastikowy słoiczek, który mieści 5.5g pudru. W opakowaniu znajduje się siteczko przez które dozujemy puder. Ja oczywiście zakleiłam ich większość, łatwiej mi tak opakowanie obsługiwać.
Wibo, Banana Loose Powder
Puder ma żółty kolor, ale bardzo ładnie stapia się ze skórą i jego odcień nie jest na twarzy widoczny. Jest bardzo drobno zmielony, ale znam drobniej zmielone pudry. Jak to produkt sypki, potrafi się osypywac przy aplikacji. 
Wibo, Banana Loose Powder
Wibo, Banana Loose Powder
Jeśli chodzi o działanie, to puder na mojej cerze nie daje płaskiego matu. Bardzo dobrze gruntuje moje podkłady, ale nie sprawia, że cera staje się sucha czy perfekcyjnie matowa. Jest to ładne miekkie wykończenie, które nie rujnuje efektu nałożonego pod puder podkładu. Jeśli mam pod pudrem podkład rozświetlający, to puder daje podkładowi takim być. 
Wibo, Banana Loose Powder
Podoba mi się również jak puder wygląda pod oczami, kiedy utrwalam nim korektory. Nie stosuję bakingu, ale puder ładnie gruntuje korektor, a jednocześnie nie przesusza skóry. Nie daje efektu wygładzenia, jaki uzyskuje za pomocą Secret Brightening Powder marki Laura Mercier, ale naprawdę porządnie wygląda. Nie zbiera się w zmarszczkach. 
Wibo, Banana Loose Powder

Podsumowując jest to bardzo fajny i ciekawy produkt. Jeśli jeszcze nie używałyscie, to polecam wypróbować. W takiej cenie nie znajdziecie niczego lepszego jeśli szukacie sypkiego pudru, który da tak ładny i naturalny efekt na skórze. Natomiast jeśli szukacie matowego matu, to sięgnijcie po wersję ryżową.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...