Wednesday, 30 December 2015

Ulubieńcy i odkrycia roku 2015 - kolorówka.

Na moim blogu jeszcze nigdy nie pisałam o ulubieńcach miesiąca, dwóch czy pór roku. Postanowiłam jednak Wam pokazać moje odkrycia i ulubieńców minionego roku jeśli chodzi o makijaż. Mam nadzieję, że znajdziecie coś ciekawego dla siebie :)
Jeśli chodzi o podkłady to moimi ulubieńcami są dwa produkty : Mac Pro Longwear oraz L`Oreal Infallible 24h Matte. Podkład Mac jest moim zdecydowanie najlepszym podkładem, na którym mogę polegać w każdej sytuacji, ale zwyczajnie mi go szkoda używać na codzień, na zwykłe i szybkie wyjścia z domu. Dlatego na codzień używam podkładu L`Oreal, który sprawdza się również na mojej cerze bardzo dobrze. Do utrwalenia podkładu, korektora pod oczy oraz bazy pod cienie najczęściej używam wypiekanego pudru Makeup Academy Pro Base Prime and Conceal albo Mineralize Skinfinish Natural od Mac. Oba bardzo lubię, nadają cerze ładne satynowe wykończenie. Moim ulubionym korektorem pod oczy jest natomiast Bourjois 123 Perfect CC Eye Cream.
Rok 2015 był rokiem, w którym na mojej twarzy zaczął pojawiać się bronzer (w celu konturowania) oraz rozświetlacz. Do konturowania najczęściej sięgałam po Bahama Mama od The Balm. Tym produktem "uczyłam się" metodą prób i błędów, gdzie i jak aplikować bronzer, by cały makijaż na twarzy prezentował się jak najlepiej. Jeśli chodzi o rozświetlacze to na mojej twrzy najczęściej gościły dwa produkty - My Secret - Face Illuminator Powder w odcieniu Princess Dream oraz Mac Soft & Gentle. 
Róż do policzków to taka moja mała obsesja zaraz po produktach do ust. Tutaj jednak zdecydowanie królowały róże Mac. Ciężko mi jednoznacznie określić swój ulubiony odcień, ponieważ po każdy z nich sięgam z ogromną przyjemnością i używam regularnie, ale dla przykładu na zdjeciu jest Sweet Sentiment, Gentle oraz Red Water Lily (z kolekcji Guo Pei).  Dość niedawno stałam się posiadaczką trzech róży The Balm, które również podbiły moje serce, dlatego mimo, że nie używam ich krótko, umieszczam na liście ulubieńców roku. Na zdjęciu jest odcień "Houndstooth". Jak widać, na policzkach lubię brzoskwiniowe róże oraz chłodne zgaszone róże.
Brwi. Tutaj temat rzeka, ponieważ przez cały rok zużyłam i używałam mnóstwo produktów do podkreślania brwi. Moim zdecydowanym ulubieńcem jest na pewno wykręcana kredka Maybelline BROWsatin Smoothing Duo - BrowPencil & Filling Powder w odcieiu Dark Brown. Bardzo polubiłam się również z tuszami to utrwalania brwi np. Maybelline BROWdrama Sculpting Brow Mascara w odcieniuDark Brown  czy L`Oreal Brow Artist Plumper Brow Gel Mascara w odcieniue Dark Brown. Polubiłam również konturówkę do brwi w żelu Inglot.
Jeśli chodzi o cienie do powiek, to nie mam ich zbyt wiele. Pozbyłam się wszystkich paletek UD Naked (oprócz serii Basic). Moimi ulubieńcmi są jednak cienie Mac, zarówno te tradycyjne, jak i te z limitowanych kolekcji. Ciężko mi się zdeydować na jednego ulubieńca. Na codzień chyba jednak najczęściej sięgam po Shale, Girlie, Satin Taupe czy Naked Lunch
Oczywiście nie wybrażam sobie makijażu oczu bez bazy pod cienie. Obecnie mam dwie i obie lubie jednakowo -  Urban Decay oraz Mac Prep + Prime 24 hour Extended Eye Base. 

Muszę tutaj również wspomnieć o matowym Color Tattoo od Maybelline  w odcieniu Creme De Rose. Uwielbiam go mimo, że muszę pod niego aplikować bazę pod cienie.
Rimmel Glam Eyes Professional Liquid Eyeliner jest moim zdecydowanym ulubieńcem jeśli chodzi o tusze do kresek, ale w tym roku odkryłam również kolorowy, matowy granatowy Eyeliner od Lovely, który również gościł na moich powiekach dość często. Żaden tusz nie zrobił na mnie większego wrażenia, ale nawet polubiłam się z tuszem Rimmel Volume Flash The Max Bold Curves. 

Usta. Tuta mogłabym napisać osobne wypracowanie! Rok 2015 zdecydowanie należał do pomadek Mac. Ciężko mi wskazać ulubioną pomadkę, ponieważ mam ich sporo i wszystkie je uwielbam. Do gustu bardzo mi przypadły również pomadki w kredce Mac Patentpolish Lip Pencil. Moje serce podbiły również produkty do ust NYX, które pojawiły się u mnie dopiero w grudniu, ale postanowiłam je również tutaj umieścić. Wspomnę również w tym miejscu o mojej jedynej pomadce Chanel w cudownym odcieniu Romance. oraz pomadce w kredce Isa Dora w odcieniu Naked. 

Tak oto prezentują się moi ulubieńcy i odkrycia roku 2015. Jestem bardzo ciekawa, co odkryję w tym nowym roku i czy choć część ulubieńców roku 2015 pozostanie nadal ulubieńcami w roku 2016. :) Na pewno dam znać :)

Widzicie tutaj też swoich ulubieńców?






Tuesday, 29 December 2015

Prezenty, prezenty i jeszcze więcej prezentów!

Grudzień był dla miesiącem dość obfitym głównie w kosmetyki do makijażu. Mikołaj 6 grudna był bardzo chojny, ale również pod choinką znalazłam sporo prezentów. Dzięki najbliższym stałam się w posiadaniu fajnych kosmetyków, ale nie tylko. Sama uwielbiam czytać tego posty u Was, więc jeśli jesteście ciekawi, co ja dostałam i co sama sobie sprawiłam z okazji Świąt, zapraszam do dalszej części posta.

Zacznę od lakieru do paznokci Astor w odcieniu Hot Cololate Season. Wprawdzie znalazłam kilka jego odpowiedników w angielskich drogeriach, ale ucieszyłam się z niego ogromnie i już w pierwszy dzień Świąt musiałam sobie nim pomalować paznokcie. W chwili obecnej sięgam tylko po ten lakier. Dodatkowo stałam się posiadaczką kolejnej konturówki do brwi w żelu Inglot, ale tym razem w odcieniu 21. 

Najwięcej pojawiło się kosmetyków Mac. Bardzo lubię kosmetyki tej firmy i ciągnie mnie do ich nowości. Pod choinką znalazłam dwa świąteczne zestawy : Enchanted Eve Lip and Eye Bag oraz Pink Enchanted Eve Lip Bag. Każdy zestaw zawierał jeszcze kosmetyczkę, ale obie mi już gdzieś sie zapodziały. Oba zestawy zostały kupione jeszcze w listopadzie, kiedy kolekcja Enchanted Eve pojawiła się w sprzedaży, ale musiałam na nie poczekać cierpliwie do Świąt :) Dodatkowo dostałam swoje dwa pierwsze Paint Poty - Painterly i Stormy Pink. W prezencie dostałam również dwie pomadki z serii Ellie Goulding - w odcieniu Only You i Without Your Love. 
Sama sprawiłam sobie również przyjemność i powiększyłam zasoby Mac o dwa cienie - Da Bling i Vex, pomadkę Mehr (akcja back to Mac), kolejny podkład Pro Longwear oraz małe opakowanie Strobe Cream.  
Sprawiłam sobie również nową torebkę i portwel (TK Maxx)



Zestaw kosmetyków Soap & Glory również bardzo mnie ucieszył. Od dawna chciałąm wypróbować ich balsamy oraz kremy do ciała. Nareszcie mam okazję. 
Dostałam również dwie torebki (obie z TK Maxx, w okresie przed Świętami pojawiło się tyle pięknych torebek!! było w czym wybierać, więc skorzystałam z okazji sponsorów:)) oraz szalik w kratkę. 


Na sam koniec, gwóźdź programu - moje ukochane perfumy Prada Candy, w zestawie z balsamem do ciała i kremem do rąk. Całość zapakowana w urocze różowe pudełko. 


Wiem, że tego dość sporo, ale tak jakoś wyszło w tym roku :) Ruszyłam już z używaniem kosmetyków, więc niedługo będzie więcej o nich na moim blogu. 

Saturday, 26 December 2015

The Balm : Hot Mama Shadow / Blush.

Stało się. W Manchester The Balm jest już dostępny stacjonarnie. Spodziewałam się go wprawdzie w Boots, a niespodziewanie pojawił się w Superdrug. A ja oczywiście trafiłam na nowiusieńką szafę, wszystko nowe, świeże i pachnące. Do tego promocja "3 for 2", więc same rozumiecie... Musiałam!  Nie kupiłam (jeszcze) żadnego produktu do ust ale te, które z Was mnie śledzą na Instagramie, już wiedzą, że skusiłam się na trzy róże do policzków!  
The Balm, Hot Mama Shadow / Blush
Bohaterem dzisiejszego posta jest Hot Mama, ponieważ ten produkt jako pierwszy trafił do mojego koszyczka z zakupami. 
The Balm, Hot Mama Shadow / Blush
"Prawdziwie niezbędny kompakt oferujący wszystkie atuty makijażu w jednym produkcie: zmysłowy cień, efektowny róż, subtelny rozświetlacz i odbijający światło produkt do wykańczania makijażu ust. Wszystkie te efekty skrywa jeden produkt, który może Ci wszędzie towarzyszyć, podążając w ślad za Tobą … jego różowo brzoskwiniowy odcień jest idealny do makijażu policzków, powiek i ust."- przeczytać możemy opis produktu na stronie douglas.pl.

Opakowanie jest typowe dla produktów The Balm. Kartonowe urocze pudełeczko zamykane na magnes.  Zawiera 7.08g produktu. Hot Mama to bardzo uniwersalny kosmetyk. Możemy go uzywać jako różu do policzków, cienia do powiek i rozświetlacza. Ma przepiękny różowo brzoskwiniowy kolor ze złotym błyskiem. I jest to naprawdę konkretny błysk, nie mam potrzeby wspomagania się dodatkowo rozświetlaczem, kiedy nakładam Hot Mamę na policzki.
The Balm, Hot Mama Shadow / Blush
Konsystencja produktu jest w sam raz, nie za miękka, ale też nie za twarda. Róż (cień, rozświetlacz) łatwo nabiera się na pędzelek i przyjemnie rozprowadza na skórze. Nic się nie osypuje. Bardzo łatwo się tym produktem pracuje. Jednak mimo, że  produkt jest nieżle napigmentowany, to kiedy jestem bardziej opalona (samoopalaczem), to na skórze kolor wychodzi delikatnie i bardziej widać błysk shimera niż kolor. Przy mniej opalonej cerze kolor pięknie ożywia twarz i wygląda uroczo. Jeżeli jednak nie lubicie migoczących róży do policzków, efekt może się Wam jednak nie spodobać. Wprawdzie drobinki nie są duże i brokatowe, to jednak sprawiają, że jest to dość błyszczący produkt. Jako cień do powiek produkt sprawuje się wzorowo - piękny kolor i świetny efekt. Osobiście bardzo lubię na powiekach róż ze złotym shimerem, więc jestem jak najbardziej na tak. 
The Balm, Hot Mama Shadow / Blush
Podsumowując, Hot Mama znalazła u mnie zastosowanie jako róż (ale tylko na jaśniejszej karnacji, na ciemniejszej koloru za bardzo nie widać) i cień do powiek. Jako rozświetlacz, tak sam po prostu, nie do końca mnie przekonuje i wolę jednak w tej roli używać inne produkty. 

Znacie Hot Mamę? :)


Tuesday, 22 December 2015

Wibo : Pomadka Lips to Kiss ♥ 1.

"Szminka w kredce Wibo LIPS TO KISS to kosmetyk nowej generacji. Jest doskonałym połączeniem wyrazistego koloru z maksymalnym nawilżeniem ust. Innowacyjna formuła utrzymuje trwały kolor na ustach przez wiele godzin zapewniając długotrwały i olśniewający efekt. Nie wymaga temperowania i jest dostępna w 4 wariantach kolorystycznych."
Wibo,  Pomadka Lips to Kiss ♥ 1
Pomadka jest dostępna w 4 odcieniach, a ja skusiłam się na dwa. Dzisiejszy post jest zatem o jednej z nich, odcieniu numer 1.
Wibo,  Pomadka Lips to Kiss ♥ 1
Numer 1 to ciepły nudziakowy róż. Na moich ustach robi się trochę bardziej chłodny niż jest w opakowaniu.
Wibo,  Pomadka Lips to Kiss ♥ 1
Pomadka ma postać wykręcanej kredki. Nie trzeba jej temperować. Opakowanie jest plastikowe i kolory opakowania całkiem nieżle oddają prawdziwy kolor pomadki. Konsystencja sztyftu jest dość sucha, ale nie stanowi to problemu podczas aplikacji na usta. Kształt sztyftu jest bardzo wygodny i dzięki niemu można fajnie obrysować nim usta i wypełnić je kolorem. Kolor rozprowadza się na ustach równomiernie, by po chwili zacząc się zbijać i zbierać w nierównościach ust. Zresztą zobaczcie same jaki jest efekt na ustah. Dla mnie zupełnie nie do przyjęcia. Z tego też powodu nie wiem jaka jest trwałość tej pomadki, ponieważ robiłam do niej kilka podejść i za każdym razem musiałam ją z ust  po chwili zetrzeć. Lips to kiss? No nie sądzę, by ktokolwiek chciałby je całować ...
Wibo,  Pomadka Lips to Kiss ♥ 1
Nie polecam. Już dawno nie miałam tak kiepskiej pomadki i przykro mi, ale będę musiała ją umieścić w koszu na śmieci. Jeśli macie ochotę na fajną pomadkę od Wibo, to polecam Wibo : Red Rose Lips Satynowa pomadka do ust.

Sunday, 20 December 2015

Inglot : Konturówka do brwi w żelu ♥ 19.

Do podkreślania moich brwi używam od dawna kredek i tuszy. Tak mi jest najwygodniej i najszybciej. Jednak kiedy zobaczyłam nowość Inglot, konturówkę do brwi w żelu, postanowiłam dać temu produktowi szansę, choć wiedziałam, że nie będzie łatwo. 
Inglot, Konturówka do brwi w żelu ♥ 19
Inglot tak opisuje swój produkt : Wodoodporna konturówka do brwi w żelu podkreśla kolor i wypełnia brwi, nadając im wyrazisty kontur. Formuła wzbogacona o pielęgnujące ceramidy, zapewnia długotrwały efekt pełnych i podkreślonych brwi. Ponadto wygładza i poprawia ich kształt. Ten uniwersalny produkt o wysokiej wydajności umożliwia uzyskanie pożądanego efektu naturalnie wypełnionych lub wyraźnie podkreślonych brwi. Szeroka gama odcieni pozwoli dobrać kolor odpowiedni do każdego typu urody.

Inglot, Konturówka do brwi w żelu ♥ 19

Wśród 12 dostępnych odcieni zwybrałam sobie odcień numer 19. Jest to ciemny chłodny odcień brązu. 
Inglot, Konturówka do brwi w żelu ♥ 19
Produkt jest zamkniety w małym plastikowym pojemniczku. Zakręcanym od góry. Całkiem poręczne i wygodne rozwiązanie, ale myślę, że podczas używania lepiej nabrać trochę produktu na pędzelek i zakręcić pojemniczek zapobiegając w ten sposów wysychaniu żelu. Konsystencja żelu jest dość miękka i masełkowa. Generalnie nie mam doświadczenia z tego typu produktami i nie wiem dokładnie, ale wydaje mi się, że konsystencja jest w sam raz. Pigmentacja żelu jest niesamowita. Wystarczy niewielka ilość do podkreślenia brwi, co sprawia, że produkt jest bardzo wydajny. W opakowaniu mamy 2g produktu, a jest on ważny tylko 9 miesięcy od otwarcia. Nie stosuję tego żelu codziennie, więc jestem pewna, że nie uda mi się go przez ten czas zużyć.  Trzeba też wyczuć, ile go nam tak naprawdę potrzeba by podkreślić brwi, ponieważ można łatwo z nim przesadzić.
Inglot, Konturówka do brwi w żelu ♥ 19
Kiedy zaczęłam używać tego żelu do brwi, przez kilka pierwszych użyć chciało mi się płakać. Ile mnie to nerwów kosztowało! Zdecydowanie za mocno podkreślałam sobie nim brwi. Za dużo nabierałam na pędzelek. Tak po prostu wychodziło, mimo, że wyczesywałam na bierząco włoski. Z czasem trochę lepiej wyczułam ten produkt, metodą prób i błedow, i nauczyłam się go obsługiwać. Przynajmniej tak myślę ;) Wypróbowałam również kilka skośnych pędzelków i znajazłam ten, którym mi się najlepiej pracuje. Jednak używając tego produktu do podkreślenia swoich bwi, muszę się naprawdę przyłożyć i poświęcić temu trochę więcej czasu. Nie zawsze mogę i zazwyczaj wygodniej mi sięgnać po kredkę i tusz do podkreślenia brwi. Trwałości tego produktu nie mam nic do zarzucenia, trzyma się na miejscu aż do zmycia i nie straszna mu wilgoć czy deszcz. 


37zł za konturówkę w żelu do brwi to dość sporo, ale i tak mamy tutaj doczynienia z tańszym produktem niż pomada Mac czy Anastasia Beverly Hills. Myślę, że warto wypróbować ten produkt. Ja ostatecznie bardzo ten produkt polubiłam i lubię po niego sięgać, kiedy mogę poświęcić na makijaż trochę więcej czasu. Kolor okazał się trafiony, ale zastanawiam się jeszcze nad kupnem jaśniejszego, numerku 16.

Znacie ten proukt Inglota?

Saturday, 19 December 2015

L`Oreal : Lumi Magique Highlighting Pen.

L`Oreal Lumi Magique Highlighting Pen jest już Wam pewnie wszystkim znany. Albo same go używacie (użwywałyście), albo przynajmniej o nim czytałyście. Ja sama skusiłam się na niego po przeczytaniu kilku pozytywnych postów na temat tego produktu. Wybrałam odcień Medium i właśnie kończe już 4 opakowanie. Możecie się zatem już domyśleć, że będzie to post o moim ulubieńcu.
L`Oreal, Lumi Magique Highlighting Pen
Na samym początku zaznaczę, że od korektora pod oczy oczekuję głównie rozświetlenia okolic oczu. Nie dla mnie są ciężkie korektory typu Collection Lasting Perfection czy Mac Pro Longwear. Mój korektor pod oczy ma mieć przyjemną, miękką i lekką konsystencję. Jeśli będzie najwilżający, to nawet lepiej. Moim głównym problemem jeśli chodzi o okolice oczu to obrzęki oraz worki. Z wiekiem moja dolina łez jest też bardziej sina, ale w to miejsce aplikuję inny kryjący korektor.
L`Oreal, Lumi Magique Highlighting Pen
Lumi Magique Highlighting Pen ma postać flamastra. Wiem, że wiele z Was nie lubi takiej formy, ale mi ona zupełnie nie przeszkadza. Opakowanie ma bardzo ładny wygląd, wręcz jak produkt z wysokiej półki. Niestety nie mieści w sobie dużej ilości produktu, jedynie 2.5ml. Producent sugeruje, że jest to produkt do rozświetlania różnych partii twarzy, ale ja używam go głownie pod oczy. Mój kolor Medium, okazał się dość jasny. Zawiera również różowe tony, co w okresie letnim zupełnie mi nie odpowiada, ale zimą i wiosną, odcień Medium sprawdza się wyśmienicie.
L`Oreal, Lumi Magique Highlighting Pen
Rzeczywiście jest to produkt typowo rozświetlający. Nie zawiera wprawdzie migoczących drobinek odbijajacych światło, ale całą robotę wykonuje odcień korektora. Korektor ma przyjemną konsystencję, łatwo się rozprowadza i dobrze stapia ze skórą. Utrwalony pudrem ładnie utrzymuje się cały dzień, nie roluje, nie podkreśla zmarszczek i nie zbiera się w nich. Jedyną wadą (dla mnie) tego produktu jest jego wydajność i pojemność, ponieważ produkt szybko się kończy. Wydajność nie jest jego najlepszą stroną. No cóż..

Od swojego pierwszego egzemplarza regularnie dokupuję nowe sztuki, żeby mieć ten produkt zawsze w kosmetyczce. Bardzo go lubię.

Thursday, 17 December 2015

Primark : P.S. Love ... Lipstick ♥ 21.

Po mojej w miarę udanej przygodzie z pomadką w kredce z Primarka (która okazała się całkiem niezła, ale kolor okazał się nie dla mnie) postanowiłam dać szansę innym produktom do ust, ale tym razem wybrałam kolory bardziej chłodne. Dziesiejszy post jest zatem o pomadce z Primarka P.S.Love... w odcieniu 21.
Primark, P.S. Love ... Lipstick ♥ 21
Co mi się od razu rzuciło w oczy, to opakowanie pomadki, które jest niemal identyczne jak opakowanie pomadki Golden Rose Vision Lipstick. Tutaj jednak kolor czarny jest matowy. I to jedyna różnica. Całość wizualnie wygląda schludnie i ładnie.
Primark, P.S. Love ... Lipstick ♥ 21
Odcien 21, który wybrałam, to chłodny zgaszony róż. Dzienny nudziakowy róż, który jedynie podkreśla naturalny kolor moich ust. Po prostu "my lips, but better". Nie zawiera żadnych drobinek. Efekt na ustach jest całkiem przyjemny.
Primark, P.S. Love ... Lipstick ♥ 21
Konsystencja pomadki jest dość zbita i tępa. Na skórze łatwo się rozprowadza, czuć jej delikatną kremowość, jednak na ustach rozprowadza się bardziej tępo, choć tak naprawdę nie stanowi to żadnego problemu. Pigmentacja pomadki jest dobra, ale mój odcień jest tak naturalny, że ciężko zauważyć niedociągnięcia koloru, jeśli w ogóle takowe są. Trwałość pomadki na moich ustach jest dość kiepska. Po około półtorej godziny pomadki na ustach już nie widać, ale plus za równomierne znikanie z ust. Najbardziej w tej pomadce przeszkadza mi zapach. Taki szminkowy, jakby starych pomadek. Dla mnie zupełnie nie do przyjęcia, ponieważ długo utrzymuje się w ustach niemiły posmak tej pomadki.
Primark, P.S. Love ... Lipstick ♥ 21
Pomadka kosztowała całe £1.50 ale okazała się dość kiepska, choć za tą cenę może nie powinnam się za bardzo czepiać? Pomadka leży jednak nieużywana i z pewnością trafi do kosza.

Tuesday, 15 December 2015

Kiko : Smart Lipstick ♥ 917 Mauve Pink.


Kiedy udało mi się wejść w pośpiechu do sklepu Kiko, spędziłam tam może 5 minut i w ciemno chwyciłam kilka produktów. Nie miałam czasu wszystkiego sobie obejrzeć, dotknąć i porównać.  Capnęłam szybko jedną pomadkę, która jako pierwsza mi się akurat spodobała. Padło na pomadkę Smart Lipstick w odcieniu 917 Mauve Pink.  Jest to pomadka z najbardziej podstawowej i najtańszej serii pomadek Kiko. 
Kiko, Smart Lipstick ♥ 917 Mauve Pink
„Smart Lipstick to bogata pomadka odżywiająca usta. Daje intensywny kolor i pełen komfort. Bogata i odżywcza konsystencja, łatwa w nakładaniu i bardzo jedwabista. Bardzo duża sensoryczność i miękka konsystencja uprzyjemniają moment aplikacji, któremu towarzyszy uczucie komfortu. Dzięki końcówce w kształcie kropli, kolor z łatwością rozprowadza się i natychmiast przylega do ust, nadając im precyzyjny kształt. Możliwość stopniowania intensywności koloru pozwala na kontrolę wykończenia oraz uzyskanie natychmiastowego, intensywnego odcienia, który długo utrzymuje się na ustach.
Połączenie w formule składników najnowszej generacji zapewnia komfortową, aksamitną i zmiękczającą konsystencję. Polimery o bardzo dużej świetlistości zapewniają czysty kolor, pełen blasku, podczas gdy delikatny aromat waniliowy dodatkowo uprzyjemnia aplikację.
Design jest prosty i elegancki, zarówno w kolorach, jak i w liniach. Ergonomiczna forma zakrętki, z wgłębieniem w górnej części, ułatwia zamkniecie pomadki. 
Dostępna w 24 kolorach, od naturalnych i delikatnych, po żywe i wibrujące, z 3 ‏różnymi wykończeniami: kryjącym, satynowym i perłowym. Hipoalergiczna - specjalnie opracowana formuła dla zminimalizowania ryzyka alergii. Nie zawiera parabenów.” – tak opisuje swój product producent na Kiko pl.
Kiko, Smart Lipstick ♥ 917 Mauve Pink
Pomadka ma proste, ale rzeczywiście eleganckie opakowanie. Czarny mat. Pomadka ma przyjemny budyniowy zapach. Konsystencja pomadki jest kremowa, a sztyft przyjemnie sunie po ustach równomiernie pokrywając je kolorem. Krycie pomadki jest świetne, kolor ładnie się rozprowadza. Trwałość pomadki na moich ustach to około trzy godziny. Kolor znika z ust równomiernie. Pomadka jest bardzo komfortowa w noszeniu, na ustach właściwie niewyczuwalna. W żaden sposób nie przyczyniła się do pogorszenia stanu moich ust. 
Kiko, Smart Lipstick ♥ 917 Mauve Pink

917 Mauve Pink to bardzo przyjemny zgaszony chłodny róż. Taki odcień „my lips, but better”. Zawiera delikatny złoty shimmer. Efekt na ustach jest subtelny, ale przez shimmer nie jest to efekt matowy. Podoba mi się ogromnie. Lubię bardzo połączenie różu i złota na ustach. Kolor jest tak bezpieczny, że bez problemu mogę go aplikować na usta bez pomocy lusterka. 
Kiko, Smart Lipstick ♥ 917 Mauve Pink
W przypadku tej pomadki i jej koloru (biorąc pod uwagę moje szybkie zakupy w sklepie) miałam dużo szczęścia, ponieważ okazała się strzałem w dziesiątkę. Narobiła mi jednak ochoty na więcej kolorów, więc planuję ponownie jechać do sklepu i na spokojnie sobie ogarnąć cały asortyment Kiko. Ceny produktów są naprawdę przystępne!

Monday, 14 December 2015

New Look : Pure Colour Nail Polish ♥ 93 Gold.



Metalicznych lakierów do paznokci ciąg dalszy. Udało mi się znaleźć więcej złotych metalicznych lakierów. Przyznam szczerze, że ostatnio tylko po te lakiery sięgam na zmianę ;)
New Look, Pure Colour Nail Polish ♥ 93 Gold

W sklepie New Look w szafie z kosmetykami urzędowałam w poszukiwaniu jakiegoś fajnego produktu do ust, ale ostatecznie wyszłam ze sklepu tylko z dwoma lakierami do paznokci. Dzisiaj chcę Wam pokazać lakier w kolorze 93 Gold
New Look, Pure Colour Nail Polish ♥ 93 Gold

Nigdy nie miałam wcześniej lakieru New Look i muszę przyznać, że odcień 93 Gold miło mnie zaskoczył. Lakier ma wygodny średnio szeroki i płaski pędzelek. Konsystencja lakieru jest w sam raz. Lakier ma świetne krycie i pigmentację, ponieważ jedna warstwa w zupelności wystarczy, by na paznokciach nie było prześwitów. Lakier bardzo szybko wysycha - jedna warstwa błyskawicznie, dwie też dość szybko.  Trwałość na moich kiepskich paznokciach to tradycyjnie dwa dni i lakier odpryskuje. Ale jeśli czytacie mnie regularnie, to wiecie, że moich paznokci się nie trzyma żaden lakier. 
New Look, Pure Colour Nail Polish ♥ 93 Gold

Jeśli chodzi o sam kolor, 93 Gold, to w sklepie wydawało mi się, że widzę w nim ciut różu. Jednak w świetle dziennym okazało się, że to po prostu chłodne ciemniejsze złoto.  Chyba odbijał się w nim mój różówy szalik. Ale podoba mi się. I nie wiem, który lakier jest ładniejszy, ten, czy złotko od Kiko?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...