Friday, 30 December 2016

Ulubieńcy grudnia : Mac, Gerard Cosmetics, Jeffree Star, Benefit, Nacomi & Makeup Geek.

Ulubieńcy grudnia
Po gruniowych nowościach zapraszam Was dzisiaj na przegląd moich grudniowych ulubieńców.
Ulubieńcy grudnia
Paletę rozświetlaczy Makeup Geek, która powstała w ramach współpracy z youtuberką Kathleen Lights, kupiłam już kilka miesięcy temu, ale dopiero w grudniu odkryłam jej prawdziwy urok i sięgałam po nią niemal codziennie.  Dlaczego? Same spójrzcie na te dwa cudowne złote odcienie! Spisywały się one wspaniale w moim grudniowym makijażu, w którym królował złoty cień  na powiekach i złoty rozświetlacz. 
Ulubieńcy grudnia
W parze z rozświetlaczami Makeup Geek na policzkach pięknie prezentował się róż Benefit w odcieniu Rockateur. Ten brązowo różowy odcień ładnie ożywia twarz, a jednocześnie nie jest w ogóle nachalny. Dzięki niemu też mogłam sobie spokojnie odpuścić używanie brązera. 
Ulubieńcy grudnia
W grudniu też bardzo upodobalam sobie olej z pestek winogron marki Nacomi. Stosowałam go zarówno pod oczy, jak i na całą twarz na noc zamiast kremu.  Rano moja skóra była świetnie nawilżona i przyjemnie miękka w dotyku. 
Ulubieńcy grudnia
Tusz L'oreal Volume Million Lashes na samym początku nie zachwycił mnie jakoś specjalnie. Teraz jednak trochę podeschł i na moich rzęsach działa rewelacyjnie. Efektu sztucznych rzęs wprawdzie nie daje, ale rzesy są konkretnie podkreślone, wydłużone, podkręcone i zagęszczone. Rewelacja. Jeden z najlepszych tuszy jaki miałam. 
Ulubieńcy grudnia
Na ustach w tym miesiącu miałam totalny misz masz : Macowa pomadka Selena w odcieniu Amor Prohobido, Gerard Cosmetics w odcieniu Mile High oraz Jefree Star w odcieniu Andrygony to tylko niektóre z produktów. Królował jednak głównie brąz. 

Tak się prezentuje moja naciągana grudniowa piąteczka. Jestem bardzo ciekawa co Was wśród ulubieńców.  Ja tymczasem szykuję post o ulubieńcach roku 2016!

Thursday, 29 December 2016

Grudniowe nowości : Milani, Mac, Makeup Geek, Jeffree Star, Gerard Cosmetics, L`Oreal, Garnier, Primark, Freedom, Nivea, Palmers.

Zapraszam Was dzisiaj na przegląd moich grudniowych nowości. Są tutaj niezbędniki, zachcianki i przede wszystkim prezenty mikołajkowe i świąteczne :)
Grudniowe nowości
Grudniowe nowości

W grudniu z rzeczy niezbędnych i potrzebnych kupiłam jedynie płyn micelarny z Primarka, szampony i odżywkę L`Oreal oraz antyperspirant Nivea. Z ciekawości też wrzuciłam do koszyczka z zakupami maseczki w płacie Garnier. Uzupełniłam również zapas kremów do rąk.
Grudniowe nowości
Przybyły mi też dwa produkty do ust. Od Jeffree Star skusiłam się na pomadkę w odcieniu Doll Parts a z Gerard Cosmetics zainteresowałam się dla odmiany inną serią (Lip Cream) i wybrałam śliczny odcień Destiny.
Grudniowe nowości
Od Kingi przywędrowała do mnie paczuszka, a w niej dwa produkty Milani! Od dawna miałam ochotę na produkty z tej marki. Kinga oczywiście idealnie trafiła z kolorem różu i pomadki. Dziękuję :*
Grudniowe nowości
Macową świąteczną kolekcję Nutcracker Sweet dorwałam już w listopadzie. Wprawdzie produkty wybrałam i zamówiłam sama, ale całość znalazłam oficjalnie pod choinką.
Grudniowe nowości
Pod choinką znalazłam również trzy (wybrane przeze mnie) produkty z kolekcji Mariah Carey dla Mac. Uwielbiam Mac. Nic na to nie poradzę, że ciągle mi go mało :)

Grudniowe nowości
W listopadzie zamówiłam sobie trzy rozświetlacze Makeup Geek na oficjalnej stronie producenta. W sumie to niepotrzebnie, ponieważ szły one do mnie tygodniami, a w międzyczasie rozświetlacze pojawiły się w sklepie internetowym Beauty Bay. Wybrałam zestaw zawierający rozświetlacz Daybreak, Rekindle i duochrom Psychedelic. Śliczności! Dostałam od przyjaciółki również rozświetlacz Jeffree Star Skin Frost w odcieniu Peach Goddess. Kolor jest cudowny, a wielkość produktu niesamowita!
Grudniowe nowości
W jednym z Superdrug trafiłam na szafę Freedom. Zaciekawa mnie pomada do brwi. Moje dwie Inglotowe dobijają już dna, więc czas na coś nowego :)

To byłoby na tyle w grudniu :) Dajcie znać, czy coś znacie i czy wpadło Wam coś w oko :)

Tuesday, 27 December 2016

Mac : Ellie Goulding, Cremesheen Lipstick ♥ Only You & Without You Love.


Mac, Ellie Goulding, Cremesheen Lipstick ♥ Only You & Without You Love
Uwielbiam limitowanki Mac. Od kilku lat bardzo mnie ekscytuje polowanie na upatrzone wcześniej w sieci poszególne elementy nadchodzących kolekcji. Kolekcja Ellie Goulding pojawiła się rok temu w okolicach Bożego Narodzenia. Ja skusiłam się na dwie pomadki : Only You oraz Without Your Love. Obie mają wykończenie Cremesheen. Nie wiem dlaczego, ale fotki pomadek zdrobiłam już dawno temu, ale leżały sobie one spokojnie na dysku. Czas je w końcu wykorzystać!
Mac, Ellie Goulding, Cremesheen Lipstick ♥ Only You & Without You Love
Mac, Ellie Goulding, Cremesheen Lipstick ♥ Only You & Without You Love
Mac, Ellie Goulding, Cremesheen Lipstick ♥ Only You & Without You Love
Szata graficzna kolekcji nie wyróżnia się niczym szczególnym. Czarne lśniące opakowania z logo kolekcji. Co mi się jednak podoba, to logo umieszczone na sztyftach pomadek. Nie każda kolekcja takie logo ma. Natomiast nazwy odcieni poszczególnych produktów noszą tytuły utworów piosenkarki, a cała kolekcja opiera się brązowych i złotych odcieniach. Typowo nude, i czytałam wiele opini na necie, że przez to kolekcja jest nudna...
Mac, Ellie Goulding, Cremesheen Lipstick ♥ Only You
Pomadka w odcieniu Only You to beżowa brzoskwinia, zdecydowanie w ciepłej tonacji. Jest całkiem dobrze napigmentowana i bardzo łatwo i przyjemnie się na ustach rozprowadza. Zapach pomadki jest typowy dla pomadek Mac, waniliowy. Pomadka ma wykończenie Cremesheen, więc efekt na ustach jest kremowy z lekkim połyskiem. Trwałość koloru na ustach to średnio dwie godziny, jednak schodzi ona z ust dyskretnie.
Mac, Ellie Goulding, Cremesheen Lipstick ♥ Without You Love
Pomadka w odcieniu Without Your Love to neutralny róż, również zaliczyłabym go do nudziaków. Niestety jest ona kiepsko napigmentowana, kolor na ustach mazia się i nie chce rozprowadzić równomiernie. Kolor lubi się też zbierać w zmarszczkach ust. Efekt na ustach jest zupełnie inny niż pomadki Only You. Jest bardziej przezroczysty i usta są jedynie lekko muśnięte kolorem. Powiedziałabym, że one bardziej lśnią niż są zaznaczone kolorem. Przyznam szczerze, że Without Your Love to taki trochę niewypał, co mnie bardzo zaskoczyło, ponieważ sam sztyft pomadki wygląda naprawdę ładnie i nie spodziewałabym się po nim kiepskiej jakości. Żeby jednak pomadka się nie marnowała, aplikuję pod nią jakąś różową konturówkę i wtedy efekt jest zadowalający.
Mac, Ellie Goulding, Cremesheen Lipstick ♥ Only You & Without You Love
Mac, Ellie Goulding, Cremesheen Lipstick ♥ Only You
Mac, Ellie Goulding, Cremesheen Lipstick ♥  Without You Love
Pomadka Only You często gości u mnie na ustach, natomiast Without Your Love już niekoniecznie.  Trochę jestem zawiedziona, że dwa różne odcienie pomadek z tej samej serii i kolekcji tak się różnią właściwościami. Wiem jednak z doświadczenia, że tak się zdarza.
Mac, Ellie Goulding, Cremesheen Lipstick ♥ Only You & Without You Love
Co sądzicie o pomadkach i ich kolorach?


Tuesday, 20 December 2016

B. : B. Refreshed, Essence Lotion.

 B. Refreshed, Essence Lotion
Po mojej skutecznej i przyjemnej przygodzie z produktem Glycolic Cleansing Peel marki B., z serii B.Revealed, postanowiłam ponownie zajrzeć na półkę w drogerii, na której znajdują się produkty marki B. Moje zainteresowanie skupiło się na Essence Lotion z serii B.Refeshed. Kupiłam.
 B. Refreshed, Essence Lotion
Cóż to takiego? Producent sugeruje używanie Essence Lotion na skórę po zakończeniu oczyszczania. Po prostu, jak toniku do twarzy. Produkt ma za zadanie odżywić skórę, nawilżyć, złagodzić oraz uspokoić. Zawiera kwas hialuronowy, alantoinę oraz ekstrakt z alg. 
 B. Refreshed, Essence Lotion
Opakowanie to smukła plastikowa buteleczka. Produkt wydobywa się z opakowania za pomocą małego otworu. Wystarczy go z niego wylać. Lotion ma białawą, lekko smętną konsystencję. Dodatkowo nie jest zupełnie płynny, a taki zagęszczony. Ciężko to trochę wytłumaczyć. To taki jakby płynny żel. Produkt spokojnie z opakowania można wylać, ale nie jest on płynny jak woda. Dodatkowo jest bezzapachowy. 
 B. Refreshed, Essence Lotion
Producent sugeruje, by nalać odrobinę produktu na dłoń i dopiero wtedy wklepać w twarz. Jakby się nakładało serum do twarzy. Lotion bardzo szybko się wchłania (mimo swojej lepkości!) i współgra bardzo dobrze z serami i kremami do twarzy. Jeśli chodzi o działanie, to Lotion w żaden sposób mojej skórze nie zaszkodził. Stosuję go jak tonik do twarzy, na zakończenie oczyszczania skóry. Produkt bardzo przyjemnie koi skórę i natychmiast nawilża. Spektakularnych efektów nie zauważyłam, ale czego można oczekiwać od toniku do twarzy. Ma tonizować skórę po oczyszczaniu i przygotowywać ją do kolejnych etapów pielęgnacji (serum, krem). W tej roli sprawdza się bardzo dobrze. Nie mam mu nic do zarzucenia. Osobiście bardzo przypadła mi do gustu gęsta forma tego produktu. Na chwilę obecną wolę stosować ten lotion, niż tradycyjne toniki do twarzy. Jest dla mnie przyjemniejszy w stosowaniu. Produkt jest niesamowicie wydajny. Wystarczy kilka małych kropel na jedno użycie. Używam go już dobre kilka miesięcy i spokojnie wystarczy na drugie tyle. Dodatkowo widzę go bardzo często w promocji, za pół ceny (3.5 funta!), więc cena jest również na plus. Według mnie jest to kolejny warty uwagi produkt marki B. Czuję potrzebę przetestowania kolejnego produktu tej marki i mam już kolejny na oku. 
 B. Refreshed, Essence Lotion
Marka Sylveco ma właśnie taki gęsty tonik do twarzy w swojej ofercie. Hibiskusowy. Ma go już w szufladzie i się nie mogę doczekać, aby go wypróbować!

A jaki jest Wasz ulubiony tonik do twarzy? Używałyście takich gestych typu lotion?

Skład:
Aqua, Isopentyldiol, Glycerin, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Panthenol, Pentylene Glycol, Sorbitol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Cross polymer, Fructose, Urea, Citric Acid, Disodium EDTA, Sodium Polyglutamate, Parfum, Sodium Hydroxide, Allantoin, Maltose, Sodium Chloride, Sodium Lactate, Sodium PCA, Trehalose, Algae Extract, Hexyl Cinnamal, Linalool, Glucose, Sodium, Hyaluronate, Geraniol, Potassium Sorbate, CI 61570, CI 47005

Sunday, 18 December 2016

Gerard Cosmetics : Hydra Matte Liquid Lipstick ♥ Everything Nice.

Gerard Cosmetics, Hydra Matte Liquid Lipstick ♥ Everything Nice
Dzisiaj przychodzę do Was z postem na temat matowej pomadki w płynie Gerard Cosmetics w odcieniu Everything Nice. Kolor Serenity z tej samej serii już Wam na blogu pokazywałam, także wiecie już dobrze, że bardzo serię Hydra Matte Liquid Lipstick polubiłam.
Gerard Cosmetics, Hydra Matte Liquid Lipstick ♥ Everything Nice
Kolor Everything Nice to ciepły matowy brąz. Sama jestem zaskoczona, że zdecydowałam się na jego kupno, bo do tej pory unikałam brązów na ustach. Uważałam, że to kolory nie dla mnie. Okazuje się, że chyba się pomyliłam, ponieważ w brązach czuję się wspaniale i dostaję komentarze, że powinnam je na ustach nosić, ponieważ mi pasują. Moje zęby jednak przy brązowych ustach wyglądają na bardziej żółte i jedynie to sprawia, że po chłodne róże sięgam częściej niż po brązy.
Gerard Cosmetics, Hydra Matte Liquid Lipstick ♥ Everything Nice
Wracając jednak do pomadki Gerard Cosmetics, to pomadka Everything Nice ma dokładnie takie same właściwości jak pomadka w kolorze Serenity. Ma lekką wodnistą konsystencję, rozprowadza się na ustach bezproblemowo, zastyga na mat i ma wielogodzinną trwałość. Pomadka jest bardzo komfortowa w noszeniu a usta nie są ściągnięte. Kolor z moich ust znika najpierw od środka, ale robi to w ładny sposób. Tak jak w przypadku koloru Serenity, Everything Nice najlepiej wtedy zmyć i zaaplikować od nowa. 
Gerard Cosmetics, Hydra Matte Liquid Lipstick ♥ Everything Nice
Tutaj Everything Nice w porównaniu do Serenity, która jest jaśniejsza i bardziej różowa.
Gerard Cosmetics, Hydra Matte Liquid Lipstick ♥ Everything Nice
Nadal uważam, że Hydra Matte Liquid Lipstick marki Gerard Cosmetics to świetny produkt do ust dla tych, kto lubi zastygające matowe pomadki.  Zdecydowanie są warte uwagi. Jakościowo wypadają podobnie do pomadek Kylie Cosmetics, a są do kupienia bezproblemowo w sklepach internetowych na terenie UK, często ze zniżkami oraz darmową wysyłką.

Friday, 16 December 2016

Nacomi : Olej z pestek winogron 100%.

Im jestem starsza, tym większą uwagę przykładam do pielęgnacji skóry wokół oczu. Kiedyś wystarczał tylko krem, teraz się wspomagam maseczkami, olejkami, serum. Tym bardziej, że moja skóra w tych kolicach jest bardzo wymagająca i problemowa - worki, opadające powieki, zdolność do wiotczenia, widoczne zmarszczki, łatwość przesuszenia i łuszczenie skóry, zasinienia. Obecnie stosuję świetny krem pod oczy marki Kiehl`s z serii Rosa Arctica, ale to nie powstrzymuje mnie w stosowaniu innych produktów w nadziei, że będą jeszcze lepsze efekty.
Nacomi, Olej z pestek winogron 100%
Producent deklaruje, że olej z pestek winogrom jest idealny pod oczy, poprawia krązenie i jest nawilżający. Ma lekką teksturę, więc idealnie nadaje się do skóry mieszanej i tradzikowej. Nie zatyka porów. Poprawia kondycję skóry wokól oczu i ust. Zmniejsza zmarszczki i opuchliznę. Pomocny również w przypadku pięlęgnacji  żylaków i pajęczaków. 
Nacomi, Olej z pestek winogron 100%
Olej z pestek winogrom marki Nacomi przywiozłam z Polski. Wrzuciłam go do koszyka z zakupami "przy okazji" zakupów w Hebe. Niczego nadzwyczajnego się nie spodziewałam, więc spotkało mnie miłe zaskoczenie. Olej jest zamknięty w małej szklanej buteleczce mieszczącej 50ml produktu. Olejek trzeba z buteleczki wylewać, co nie do końca mi się podoba, ale cóż. Jeśli chodzi o mnie, to stosuję ten olejek jako produkt wspomagający krem pod oczy, głównie jako maseczkę pod oczy. Zwyczajnie nakładam grubą warstwę olejku na skóre i zostawiam na jakiś czas, albo na noc. Na dzień, pod korektor, olejek się zupełnie nie nadaje, ale to chyba nikogo nie dziwi. Po zastosowaniu olejku skóra jest wyraźnie nawilżona, bardziej sprężysta, a przez to zmarszczki się zmniejszają i są mniej widoczne. Nie zauważyłam jednak, by olejek redukował opuchliznę wokól oczu, ale dla samego nawilżenia jakie daje, myślę, że naprawdę warto go stosować. Ponieważ jest lekki i przyjazny dla cery tłustej, mogę spokojnie go stosować bez obawy, że skóra na policzkach mi się zapcha i wyskoczą krostki (jak w przyadku kremu maski Ziaja). Zdarza mi się też zaaplikować olejek na całą twarz i nic złego się nie dzieje, a cera dostaje porządną dawkę dodatkowego nawilżenia. Moja cera akurat wchłania ten olejek całkowicie i nie przetłuszcza się od niego.
Nacomi, Olej z pestek winogron 100%
Kilka tygodni temu ten olejek rozprawił się z problemem, jaki pojawił się w kącikach moich ust. Zajady! Kto je miewa, wie, jakie potrafią być dokuczliwe i jak ciężko się ich w szybki sposób pozbyć. Olejek z pestek winogrom rozprawił się z nimi i zagoił miejsca zapalne w niecałe dwa dni. 
Nacomi, Olej z pestek winogron 100%
Stosujecie olejki w swojej pielęgnacji?

Wednesday, 14 December 2016

Kobo : Matte Lips ♥ 402 Saint Tropez.

Dzisiaj przychodzę do Was z pomadką Matte Lips marki Kobo w odcieniu 402 Saint Tropez. Pomadki z tej serii, o ile dobrze się orientuję, pojawiają się i znikają. Co jakiś czas są wypuszczane nowe odcienie, a stare znikają. Niestety nie orientuję się, z której partii pochodzi mój odcień i czy jest jeszcze dostępny. Ja swoją sztukę dostałam od Kingi :)
Kobo, Matte Lips ♥ 402 Saint Tropez
402 Saint Tropez to matowy koralowy róż. Na ustach traci trochę na swojej intensywności i staje się bardziej stonowany.
Kobo, Matte Lips ♥ 402 Saint Tropez
Kobo, Matte Lips ♥ 402 Saint Tropez
Pomadka ma bardzo ładne opakowanie. Podoba mi się zdobienie. Nie mam nic podobnego wśród pomadek, które posiadam. Zapach pomadki jest słodki, waniliowy. Konsystencja pomadki jest lekko sucha i stawia opór przy aplikacji, ale ostatecznie da się ładnie i równomiernie na ustach rozprowadzić. Trwałość pomadki na ustach jest średnio trzy godzinna i w moim przypadku zjada się ona od środka ust zostawiając kolorową ramę. Wystarczy jednak dołożyć kolor w odpowiednim momencie i jest wszystko ok. Pomadka daje na usatch efekt półmatowy, nie jest to płaski suchy mat. Pomadka w żaden sosób moim ustom nie zaszkodziła, ale ja generalnie nie mam  problemu z ustami i nie przesuszają się tak łatwo.
Kobo, Matte Lips ♥ 402 Saint Tropez
Saint Tropez w moim odczuciu to świetny odcień na lato. Wspaniale się prezentował na opalowej twarzy. Ładnie ją ożywiał kolorem. Dzięki Kinguś za ten kolor! Jak będę w Polsce muszę się rozejrzeć jeszcze za jakimś fajnym zgaszonym różem :)
Kobo, Matte Lips ♥ 402 Saint Tropez
Znacie tą serię pomadek Kobo?

Tuesday, 13 December 2016

Revlon : Colorstay, podkład do cery mieszanej i tłustej oraz normalnej i suchej.

Revlon, Colorstay, podkład do cery mieszanej i tłustej oraz normalnej i suchej
Dawno, dawno temu, kiedy moją cerę regularnie wysypywało i nie wiedziałam jak dobrać pielęgnację odpowiednią do mojego typu cery i poprawić jej stan, robiłam wszystko, żeby zatuszować niedoskonałości cery. Tak w moje ręce wpadł podkład Revlon Colorstay do cery tłustej i mieszanej oraz Estee Lauder Double Wear. Revlon Colorstay był jeszcze w opakowaniu bez pompki, miał ciężką kryjącą formułę, odcień miałam źle dobrany i były to czasy, kiedy nie było jeszcze fajnych pędzli do podkładów czy gąbeczek i nikt nie przejmował się też tym, by podkład na twarzy utrwalić pudrem. Tak kochane, swoje lata już mam. I choć pamiętam jaka byłam roczarowana tym podkładem, jak się rozprowadzał na twarzy palcami, jak nieładnie lub w ogóle nie stapiał się z cerą, jaki był pomarańczowy, jak się ciastkował na skórze i wyglądał po prostu jak maska, to z perspektywy czasu widzę, że zwyczajnie nie wiedziałam jak ten podkład aplikować. Zraziłam się do niego jednak na tyle, że minęło prawie 10 lat, zanim sięgnęłam po niego ponownie. Tym razem jednak skusiła mnie jego nowa wersja, ulepszona, lżejsza i zamknieta w buteleczce z pompką. Nie wiedziałam jednak, którą wersję wybrać : do cery mieszanej i tłustej czy suchej i normalnej. Dlatego kupiłam obie. Do cery tłustej i mieszanej mam w dwóch odcieniach, ponieważ pierwszy, który kupiłam, okazał się za jasny, dlatego dokupiłam ciemniejszy. Jeśli jesteście ciekawe, która wersja lepiej się sprawdza na mojej przetłuszczającej się cerze, to zapraszam do dalszej lektury. 
Revlon, Colorstay, podkład do cery mieszanej i tłustej
Wersja do cery tłustej i mieszanej:
Jest to wyjątkowo trwały, mocno kryjący podkład do cery tłustej i mieszanej. Lekka i delikatna konsystencja zapewnia skórze maksymalne poczucie komfortu, a długotrwała formuła– zapewnia trwałość makijażu do 24 godzin. Ma działanie wygładzające i matujące. Nie obciąża skóry i zapewnia komfortowe uczucie przez cały dzień. Beztłuszczowy, nie zatyka porów.  Naturalne wyciągi roślinne poprawiają kondycję skóry. Formuła wzbogacona o wyciąg z lilii, orchidei oraz jedwabiu. 
Revlon, Colorstay, podkład do cery  normalnej i suchej
Wersja do cery suchej i normalnej: 
Jest to podkład opracowany przez Revlon dla skóry normalnej i suchej. Lekka i delikatna konsystencja zapewnia skórze maksymalne poczucie komfortu, a długotrwała formuła– zapewnia trwałość makijażu do 24 godzin. Nie obciąża skóry i zapewnia komfortowe uczucie przez cały dzień. Beztłuszczowy, nie zatyka porów i utrzymuje prawidłowe nawilżenie skóry. Naturalne wyciągi roślinne poprawiają kondycję skóry. Formuła wzbogacona o wyciąg z lilii, orchidei oraz jedwabiu. 
Revlon, Colorstay, podkład do cery mieszanej i tłustej oraz normalnej i suchej
Dlaczego postanowiłam wypróbować obie wersje? Moja cera jest przetłuszczająca się, ma rozszerzone pory, wyskakują mi niedoskonałości i mam sporo blizn potrądziwkowych. Więc idealnie powinna się sprawidzić wersja do cery tłustej i mieszanej. Moja cera jednak też często wygląda na poszarzałą, zmęczoną, bez blasku i przydałoby się jej rozświetlenie i dodatkowe nawilżenie. Tutaj przydałaby się wersja do cery suchej i normalnej. Przyznam też szczerze, że im jestem starsza, to lepiej sprawują się u mnie rozświetlające i nawilżające podkłady, niż te typowo matujące. 
Revlon, Colorstay, podkład do cery mieszanej i tłustej oraz normalnej i suchej
Konsystencje obu podkładów są podobne, lejące się. Są lekkie i w niczym nie przypominają starego Colorstaya. Oba podkłady rozprowadzają się na skórze bezproblemowo i najlepiej aplikuje mi się je dużym owalnym pędzlem lub typu flat top. Rozprowadzają się na skórze równomiernie. Krycie jest całkiem niezłe i dla mnie wystarczające, nie wspomagam się dodatkowo korektorem. Koloryt cery jest ładnie wyrównany. Podkłady nie wchodzą w załamania skóry typu blizny, pory czy zmarszczki. Są na skórze bardzo lekkie, niewyczuwalne i świetnie się ze skórą stapiają. Wyglądają dosłownie jak druga skóra. Świetnie się też skóry trzymają, więc jak dotknę twarz palcami, to nie zostają na skórze puste placki. Między wersją do cery tlustej i mieszanej a suchej i normalnej różnica jest głównie w wykończeniu jakie dają na skórze. Wersja do cery tłustej i mieszanej daje matowe wykończenie, mam wrażenie, że lekko na skórze zastyga. Natomiast wersja do cery suchej i mieszanej daje bardziej świetliste, miękkie i mokre wykończenie. Oba jednak, utrwalone pudrem, mają na mojej cerze niesamowitą trwałość! Przy obu wersjach po kilku godzinach zaczynam się świecić w strefie T, co uważam za zupełnie normalne przy moim typie cery. Wystarczy jednak odcisnąć sebum w chusteczkę, bibułkę i wszystko wraca do normy. Żaden z podkładów na skórze nie ciemnieje, a wybór kolorów jest bardzo ładny. Są ładne beżowe odcienie różnego rodzaju, ale nie za pomarańczowe czy za różowe.
Revlon, Colorstay, podkład do cery mieszanej i tłustej oraz normalnej i suchej
Którą wersję lubię bardziej? Ciężko mi jednoznacznie powiedzieć. Obie wersję lubię tak samo i po obie sięgam z przyjemnością. Przy wyborze wersji najczęsciej kieruję się rodzajem makijażu jaki chcę wykonać. Jeśli planuję mat na ustach, powiekach i policzkach, to sięgam po podkład w wersji do cery suchej i normalnej. Natomiast jeśli planuję użyć więcej błyszczących kosmetyków, to stawiam na bardziej matowe wykończenie podkładu.
Revlon, Colorstay, podkład do cery mieszanej i tłustej oraz normalnej i suchej
Zanim sięgnęłam po nową wersję podkładu Colorstay, to moim podkładem numer jednen, jeśli chodzi o trwałość i wykończenie, był podkład Pro Longwear marki Mac. Revlonowskie Colorstay wyglądają na skórze zdecydowanie ładniej i są trwalsze. Jeśli nie próbowałyście jeszcze nowej wersji podkładu Colorstay, to polecam serdecznie ją koniecznie wypróbować.

Znacie te podkłady? A może stara wersja sprawdzała się u Was lepiej?



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...